Jesień wieńczy dzieło. Ze smakiem

Jesień wieńczy dzieło. Ze smakiem
Czy wiecie, że dynia jest owocem, a nazwa kolejnego miesiąca pochodzi od paździerzy, czyli odpadków powstających podczas obróbki włókien lnu i konopi? Tego wszystkiego można było dowiedzieć się podczas niedzielnego powitania jesieni w skansenie w Ochli.

W roli głównej wystąpił właśnie len, dynia i kukurydza. Dla kukurydzy do skansenu przyjechał na rowerze Andrzej Huszcza, legenda nie tylko zielonogórskiego żużla.

– Przeczytałem, że spotkanie będzie krążyło wokół kukurydzy, a przepadam za nią – mówił legendarny żużlowiec. – Niestety, dla mnie mowa była o kukurydzy pastewnej. Ale dowiedziałem się co to terebienie i żarnienie, pokręciłem żarnami. Pojadę spróbować parowanych ziemniaków.

Jesień wieńczy dzieło. Ze smakiem
Koniec wieńczy dzieło

Jak przyznaje dyrektor skansenu, Tadeusz Woźniak, dla muzeum to ważny dzień, tak jak jesień jest niezwykle ważna w roku agrarnym.

– Jesienią napełniamy magazyny, spichlerze, zbierając owoce naszej całorocznej pracy – tłumaczy. – To nie tylko pożywienie, ale wszystko to, co nam potrzebne. Na przykład len. Tak na marginesie, dziś otwieramy wystawę poświęconą poleskim tkaninom. Koniec jesieni w wiejskich społecznościach obrósł wieloma tradycjami i zwyczajami.

Właśnie tym tradycjom, a raczej tradycyjnym metodom przetwarzania plonów jesieni, poświęcone były warsztaty. Międlenie, cierlenie, czesanie, przędzenie, tkanie. To droga od rosnącego na polu lnu, do modnych tego lata lnianych tkanin. O terebieniu i żarnieniu kukurydzy już słyszeliśmy. Był pokaz zbioru wingron i wyciskania soku w cieniu winiarskiej wieży z Budachowa, a w chacie z Zajączka pokaz wirowania miodu. A o tym, jak ważna na Bukowinie była kukurydza, przekonały wszystkich zespoły Rosa z Drągowiny i Watra z Brzeźnicy, która zaprezentowała program „Łupaczka z tańcem”.

Jesień wieńczy dzieło. Ze smakiem
Jesień ma smak

A czym smakuje lubuska jesień? Tradycyjnie szukaliśmy dyń. Znaleźliśmy je w stoisku Dyniowego Zakątka.

– W minionym tygodniu zaczęliśmy zbiór – mówi Joanna Starak, która wraz z mężem Michałem prowadzi zagrodę edukacyjną. – Polacy coraz bardziej doceniają walory tego owocu, bowiem dynia to owoc. Od dyniowego keczupu, przez paprykarze, dżemy, ciasta, wypieki, oleje po mąkę i nasiona. W przypadku dyni ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Tylko teoretycznie trudno poczuć się zaskoczonym w warzywniaku. A jednak… Kilka osób dziwiło się fioletowemu kalafiorowi, wietrząc kombinację z farbkami. Oburzona gospodyni zdecydowanie zaprotestowała. Sto procent natury, smaczny i ostrzejsze w smaku.

– Jesień w kalendarzu pszczelarza jest ważna w kontekście przygotowań do zimy – tłumaczą Edward i Joanna Więckowscy z pasieki Leśny Zakątek. – Po pierwszy zapewnienie pokarmu na zimę, po drugie profilaktyka zabezpieczająca ule i rodziny przed chorobami. Dla nas w Małomicach to także ostatni akord, czyli zbieranie miodu wrzosowego, nasze ule stawiamy na terenie poligonu, stąd najlepszy miód z tego pożytku jest u nas tak jak miód akacjowy z okolic Zielonej Góry.

Jesień wieńczy dzieło. Ze smakiem

Kolejny już raz podczas imprezy w Ochli parking pękał w szwach. Jedni przyszli na zakupy, inni, aby spróbować nieoczywistych smaków. Bowiem, czy oczywistą potrawą są parowane ziemniaki z lnianym olejem i ziłami z lubuskich pól?

– Dla mnie to trochę podróż w czasie – stwierdziła Apolonia Dziędziel. – Pochodzą z okolic Włodawy i niewiele osób wie, że to również jest Polesie. A len suszący się na łące i smak lnianego oleju to mój świat…

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.