Lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze uratowali dziewięciolatka, który trafił do nich z udarem niedokrwiennym mózgu. Dzięki ogromnemu doświadczeniu oraz jednej kluczowej decyzji, efekty leczenia są spektakularne – chłopiec jest w pełni zdrowia.
Do Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze trafił 9-letni chłopiec z objawami typowymi dla udaru. Na początku dziecko zgłosiło mamie, że nie może poruszyć nogą. Potem dołączyły kolejne objawy. Jak opowiada lek. spec. neurolog Anita Siewko — chłopiec nie potrafił się wysłowić, nie do końca rozumiał, co się do niego mówi, i miał znacznie osłabione kończyny prawe. Praktycznie nimi nie ruszał.
Choć udar najczęściej dotykaja osób dorosłych, nie ma on ograniczeń wiekowych. Zdarza się to niezwykle rzadko, ale może wystąpić również u dzieci, a nawet u niemowląt. Takie przypadki są w literaturze medycznej — zarówno polskiej, jak i światowej — opisywane sporadycznie. Dr n. med. Szymon Jurga, kierownik Klinicznego Oddziału Neurologii, podkreśla, że pierwszy raz w swojej ponad 30-letniej karierze lekarza spotkał się z takim przypadkiem.
Szczególnie trudna była diagnostyka — podczas gdy ten sam obraz kliniczny u dorosłego pacjenta nie budzi wątpliwości, u dziecka wymaga przeprowadzenia pełnej procedury diagnostycznej.
— Brzmi to może skomplikowanie, ale chodzi o jedno – trzeba potwierdzić, że to rzeczywiście udar niedokrwienny. Potem, po diagnozie, podjąć trudną decyzję o włączeniu leku (alteplazy), który jest lekiem dedykowanym dla pacjentów dorosłych — mówi lek. Szymon Michniewicz, kierownik szpitalnego oddziału ratunkowego.
Alteplaza zarejestrowana jest jako lek od 16 roku życia. Oficjalnie zarejestrowanego leku rozrzedzającego skrzep dla dzieci – nie ma. Tak więc decyzja, czy ją podać należała do lekarza neurologa. A kluczowe znaczenie miał tu czas – tzw. okno terapeutyczne, czyli okres od wystąpienia objawów do rozpoczęcia leczenia, wynosi zaledwie około 4,5 godziny.
— Mieliśmy tak naprawdę 50 na 50 procent szans, że lek zadziała i nie będzie powikłań — wyznaje Paweł, Matecki kierownik oddziału anestezjologii intensywnej terapii dla dzieci.
— Myślę, że w podjęciu tej decyzji pomogły nam doświadczenia zdobyte podczas leczenia dorosłych pacjentów — mówi kierownik SOR. — Udar to jedna z najczęstszych chorób, z jakimi mamy do czynienia na co dzień, a pacjenci z tym rozpoznaniem trafiają do oddziału ratunkowego niemal codziennie. To właśnie ta praktyka pozwoliła nam w sposób adekwatny ocenić potencjalne korzyści i ryzyko związane z zastosowaną procedurą. Oczywiście wszystko odbywało się w porozumieniu z rodzicami.
Postanowiono zaryzykować, bo alternatywą było ciężkie uszkodzenie neurologiczne młodego człowieka. — Udało się, chłopiec jest sprawny i bez żadnych deficytów – mówi lek. Anita Siewko. — Nasze doświadczenie, mam nadzieję, przysłuży się temu, żeby być może poszerzono w przyszłości rejestrację alteplazy dla leczenia pacjentów z ostrym udarem niedokrwiennym mózgu poniżej osiemnastego roku życia — podsumowuje pani doktor.




