Ocaliliśmy ważny fragment zielonogórskiej tożsamości (WIDEO)

Ocaliliśmy ważny fragment zielonogórskiej tożsamości (WIDEO)

Modernizacja zielonogórskiego amfiteatru coraz bliżej, choć droga, by to osiągnąć była bardzo wyboista. Czy to miejsce będzie wizytówką nie tylko miasta, ale również regionu? Rozmowa z Januszem Rewersem – zielonogórskim radnym KO.

Po latach sporów i niepewności – stało się. Pieniądze na modernizację amfiteatru są. W grudniu ma zostać podpisana umowa z wykonawcą. Jak Pan to odbiera?

Przy tak dużej inwestycji najwięcej czasu zawsze pochłaniają przygotowania formalne: przetargi, projekty, kwestie proceduralne. To jest ogromny proces. Teraz podpisujemy umowę na blisko 61 milionów złotych – i to jest dopiero początek, bo projekt będzie realizowany w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Od momentu podpisania wykonawca ma 2,5 roku, by postawić zupełnie nowy amfiteatr: z zadaszeniem, nową widownią, przestrzeniami w skarpie. Dla Zielonej Góry to największa inwestycja od czasów budowy CRS-u.

Jest Pan jedną z osób, które najdłużej walczyły o przetrwanie tego miejsca. Po latach – czuje Pan satysfakcję?

Tak, ale to satysfakcja podszyta ogromną pokorą. Osobiście chciałbym, żeby widownia była większa – ale technologicznie to niemożliwe. Dach musiałby być dwa razy większy, konstrukcja inna, teren nie pozwala. Mamy optymalne rozwiązanie, jakie dało się wypracować. Najważniejsze jest jednak to, że amfiteatr nie został wycięty z mapy miasta. A naprawdę niewiele brakowało, żeby w jego miejscu powstał „blaszak” na 1700 osób – taki był plan poprzednich władz.

Wspominał Pan kiedyś, że mało kto wierzył, że tę walkę można wygrać.

To prawda. Gdy w 2019 roku zakładałem grupę „Ratujmy Amfiteatr”, mało kto wierzył, że to ma sens. A jednak przetrwaliśmy sześć lat, które były momentami bardzo trudne. Mobilizowaliśmy ludzi, pisaliśmy petycje, rozdawaliśmy ulotki podczas Winobrania, nawet policja nas ścigała za to rozdawanie… To brzmi jak anegdota, ale wtedy wcale nie było zabawne. I chcę bardzo mocno podkreślić: to wszystko jest sukcesem społeczników. Ludzi, którzy przez lata, bez wynagrodzenia i bez splendoru walczyli o miejsce ważne dla tożsamości miasta. To oni wymusili zmianę podejścia polityków.

Był też moment, kiedy amfiteatr stał się elementem kampanii wyborczej.

Tak – między pierwszą a drugą turą wyborów poprzedni prezydent nagle ogłosił, że… wyremontuje amfiteatr. To pokazuje, jak silne było oczekiwanie mieszkańców. Badania opinii były jednoznaczne: ludzie chcieli modernizacji, chcieli tego miejsca żywego i nowoczesnego.

Dziś mówi się, że amfiteatr będzie nie tylko wizytówką miasta, ale całego województwa.

Zdecydowanie. Zielona Góra zyska ogromny, wielofunkcyjny obiekt z przestrzeniami do wydarzeń, antresolą, odświeżoną polaną, całym otoczeniem Parku Piastowskiego. To będzie wizytówka regionu. Mówię to także jako osoba, która organizowała dziewięć Nocy Kabaretowych. Widziałem w systemie biletowym, skąd przyjeżdżają ludzie: od Szczecina, przez Głogów i Polkowice, po Wrocław i Jelenią Górę. Zachodnia Polska nie ma takiego obiektu. Nawet Poznań – wielkie miasto – czegoś takiego nie posiada. A S3 sprawiła, że podróż jest szybka i prosta. To znacznie poszerza potencjalną widownię.

Co najważniejsze: nowy amfiteatr będzie też obiektem „pracującym” na siebie?

Tak. Współcześnie większość imprez – trasy koncertowe, kabaretowe, stadionowe – organizują prywatne agencje, które po prostu wynajmują obiekty. Hala CRS tak funkcjonuje na co dzień. Amfiteatr może działać w podobnym modelu, a to oznacza mniejsze obciążenie dla miasta i ogromną różnorodność wydarzeń.

Ale zanim doszło do tego momentu, były też koszty osobiste. Związane z wspomnianym wcześniej prezydentem Kubickim.

Wolałbym mówić o pozytywach, ale prawdą jest, że różnie bywało. Sam doświadczyłem prób usunięcia mnie z rady. Darek Legutowski i jego rodzina prywatnie cierpieli przez jego zaangażowanie. W poprzedniej kadencji w radzie było nas tylko pięciu w 25-osobowym składzie… To była naprawdę nierówna walka. Nie była ani łatwa, ani przyjemna. Tym bardziej dziś czuję wdzięczność: dla ludzi, którzy wytrwali. Dla społeczników. Dla tych radnych, którzy potrafili zmienić zdanie i weszli w ten projekt. Dla wszystkich, którzy nie pozwolili, by amfiteatr zniknął.

Za chwilę rusza budowa. Za dwa i pół roku – otwarcie. To będzie kropka nad i?

To będzie spełnienie czegoś, co jeszcze niedawno wydawało się kompletnie nierealne. I tak – pewnie będę nadal chodził w mojej koszulce „Amfiteatr zostaje”, bo to już symbol. Symbol tego, że w tym mieście da się coś obronić, jeśli ludzie są zdeterminowani. A przede wszystkim: udało się ocalić ważny fragment naszej tożsamości.

Cała rozmowa:

 

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.