Świąteczna opowieść o Keplerze i… gwieździe betlejemskiej

Świąteczna opowieść o Keplerze i… gwieździe betlejemskiej
Gdy wychodzimy przed dom i gapimy się w niebo, wypatrując pierwszej gwiazdki, nie znajdziemy jej. Nie będzie to gwiazda, ale planeta, najprawdopodobniej Jowisz lub Wenus. Co zatem przeleciało nad stajenką? Mamy kilka teorii, a naszym, Lubuszan obowiązkiem jest poznać tę Johannesa Keplera, który przez ładnych kilka lat był żaganianinem.

Kepler najlepiej ze współczesnych mógł naukowo podejść do tego problemu. Na dodatek był jednocześnie i racjonalny, i mistyczny. Szukał wyjaśnienia pojawiania się jasnej gwiazdy, która mogła wskazywać kierunek na Betlejem. A kandydatów jest kilku. Dla Keplera najbardziej przekonująca była koniunkcja trzech planet – Saturna, Jowisza i Marsa. Te trzy ciała niebieskie zlewają się jakby w jeden jasny punkt. Na dodatek w 6 roku naszej ery, kiedy narodził się Chrystus, to zjawisko nastąpiło trzykrotnie.

Zajmujmy się Keplererm. Urodził się w 27 grudnia 1571 roku w Weil der Stadt pod Stuttgartem Jego dziadek, Sebald Kepler, był wcześniej burmistrzem miasta, ale jeszcze przed narodzinami Johannesa rodzina Keplerów znacznie zubożała. Jego ojciec, Heinrich Kepler, był drobnym handlarzem i właścicielem szynku wiejskiego, później zaciągnął się do armii niemieckiej. Młody Kepler Studiował w Tybindze, gdzie szczególny wpływ wywarły na niego nauki Michała Mastlina, który w odróżnieniu od większości ówczesnych uczonych, był gorącym zwolennikiem heliocentrycznej teorii Kopernika. Nawiasem mówiąc, z astronomią zetknął się we wczesnym dzieciństwie. Mając sześć lat, obserwował przelot komety, a mając dziewięć – zaćmienie Księżyca… W trakcie swojej kariery był nauczycielem matematyki w Grazu, asystentemastronoma Tychona Brahe, matematykiem na dworze Rudolfa II Habsburga, nauczycielem matematyki w Linzu. Poza astronomią prowadził badania w zakresie optyki i ulepszył teleskop soczewkowy Galileusza…

Świąteczna opowieść o Keplerze i… gwieździe betlejemskiej
Stawiał też horoskopy

Skąd wziął się w Żaganiu? Życie naukowca nie było wówczas lekkie, jak i dziś przez cały czas musiał szukać sponsorów i protektorów. W 1628 roku, po zwycięstwie sił cesarza Ferdynanda pod dowództwem Albrechta von Wallenstein, Kepler stał się oficjalnym jego doradcąa. Został mu polecony osobiście przez cesarza. Choć nie był oficjalnie astrologiem, stawiał mu horoskopy i dokonywał astronomicznych obliczeń. Wallenstein był bowiem wielbicielem astronomii, a raczej astrologii, wierzył bowiem że układ planet rządzi ludzkimi losami. Wcześniej korzystał bowiem z usług astrologa Seniego. W zamian za doradzanie w sprawach polityczno-militarnych miał obiecać Keplerowi wikt, opierunek, pokaźną pensję, a na dodatek obserwatorium i stołek profesora na uniwersytecie w Rostoku.

 Większość czasu Kepler spędzał wtedy w podróży, między dworem w Pradze, rodziną w Ulm i domem w Linzu. Dopiero 25 lipca 1628 roku, na wezwanie Wallensteina przybył wraz z żoną i dziećmi do Żagania. Książę żagański rzeczywiście zapewnił mu mieszkanie, obserwatorium astronomiczne, zbudował drukarnię, wypłacał również coroczne stypendium. Sławę przyniósł mu horoskop sporządzony dla księcia Wallensteina, w którym przewidział datę jego śmierci. Przepowiednia ta sprawdziła się podobno co do dnia. W każdym razie do dziś przykład ten jest podawany jako dowód na przydatność horoskopów.

 Sytuacja astronoma była wówczas skomplikowana. On, protestant, nie był mile widziany w ultrakatolickim państwie Habsburgów. Do tego naukowiec nieustannie przeżywał problemy rodzinne. Kepler z takiego obrotu sprawy był zadowolony; liczył na hojność księcia oraz ochronę przed prześladowaniem za protestantyzm w ultrakatolickim państwie Habsburgów. 

Świąteczna opowieść o Keplerze i… gwieździe betlejemskiej
Pieniądz nie śmierdzi

 W 1628 roku do zarządcy księstwa żagańskiego Grabusa von Necherna książę napisał, że ,,szlachetny i wielce uczony Jan Kepler pragnie zamieszkać w naszym mieście Żaganiu, na co mu zezwoliliśmy, gdyż jest on niezwykle biegły i doświadczony w matematyce i astronomii. Rozkazujemy tedy, abyście mu nie tylko zapewnili wygodne mieszkanie za znośną opłatą, ale i poza tym we wszystkim służyli pomocą”… Uczony najprawdopodobniej mieszkał przy dzisiejszej ulicy Keplera, a pracował w obserwatorium w wieży Bramy Szpitalnej.

 Wbrew pozorom astronom w Żaganiu wcale nie był do końca szczęśliwy. Owszem nieźle zarabiał, żył na wysokiej stopie, ale skarżył się, że trafił na odludzie i że na takiej prowincji poczta „wędruje powoli i dużo kosztuje”. Miał jednak w Żaganiu ręce pełne roboty. Przede wszystkim zajął się drukowaniem swoich wcześniejszych dzieł. Pierwszy żagański druk został oczywiście zadedykowany Wallensteinowi i zawierał list szwajcarskiego jezuity J. Terentiusa, zajmującego się reformą kalendarza oraz ciąg keplerowskich efemeryd na rok 1630 r. z dokładnym opisem zaćmienia słońca mającego nastąpić 10 czerwca dla Wiednia, Linzu i Żagania… 

Świąteczna opowieść o Keplerze i… gwieździe betlejemskiej
Koniunkcja zamiast gwiazdy

 Zaraz, zaraz, a co ma wspólnego Kepler z gwiazdą betlejemską? Oto już od wieków astronomowie próbowali dojść, co to za ciało niebieskie pojawiło się nad Betlejem. Najstarszą próbą naturalnego wyjaśnienia gwiazdy betlejemskiej jest wzmianka Orygenesa w jego dziele „Contra Celsum” pochodzącym z I połowy III wieku, w którym opowiada się on za hipotezą komety, występując tym samym przeciw sądom uznającym gwiazdę betlejemską za zjawisko nadnaturalne.

 Jednak autorem bodajże najsłynniejszej teorii jest właśnie Johannes Kepler. Zaobserwował on w 1603 roku tzw. potrójną koniunkcję Jowisza i Saturna. Jest to zjawisko – mówiąc w skrócie – polegające na tym, że w ciągu niecałych sześciu miesięcy Jowisz i Saturn trzy razy zbliżają się na niebie, tworząc koniunkcje. Zjawisko to jest dość rzadkie, powtarza się mniej więcej co 800 lat. Według obliczeń Keplera podobna koniunkcja miała miejsce jesienią roku 7 p.n.e. Dwie poprzednie serie astrologowie wiązali z narodzinami Chrystusa (ok. 1600 lat wcześniej) i dojściem do władzy Karola Wielkiego (ok. 800 lat wcześniej), dlatego spodziewano się wielkich wydarzeń w cesarstwie.

Świąteczna opowieść o Keplerze i… gwieździe betlejemskiej

Mamy zatem kilka teorii. Najpopularniejsza sugeruje właśnie zbliżenie planet, np. Jowisza i Saturna (w 7 r. p.n.e. trzykrotnie), co mogło wyglądać jak jedna jasna gwiazda. Inna hipoteza zakłada, że mogła to być kometa, która przelatywała bardzo blisko Ziemi, tworząc efekt „stacjonarnego” ruchu, co pasowałoby do biblijnego opisu, że „zatrzymała się” nad miejscem narodzin. I wreszcie supernowa, czyli wybuch gwiazdy (supernowa) w 4 r. p.n.e., odnotowany przez chińskich astronomów jako „gwiazda-miotła”, jest innym możliwym kandydatem. 

Mamy też teorie religijne i symboliczne. Kościół Adwentystów Dnia Siódmego uważa, że były to świetliste zastępy aniołów. Gwiazda mogła być symbolicznym przedstawieniem szlachetnie urodzonej osoby lub nowego początku. Wreszcie niektóre grupy religijne (np. Świadkowie Jehowy) uważają, że „gwiazda” nie pochodziła od Boga

Wróćmy jednak do Żagania. I tutaj dopadł Keplera jego pech, a raczej pech, który prześladował zazwyczaj jego protektorów. Wallenstein nie dość, że stracił swoją pozycję na dworze i popadał w niełaskę cesarza, to jeszcze wojna kosztowała go fortunę. Stąd Kepler stracił źródło dochodów.

W 1630 roku astronom wyruszył konno do Ratyzbony. Prawdopodobnie to trudy podróży spowodowały, że zachorował i zmarł 15 listopada1630 roku. Pogrzeb odbył się 17 bądź 18 listopada na protestanckim cmentarzu za miastem. Wzięli w nim udział nie tylko przyjaciele i znajomi, ale także rozmaici luminarze obecni w mieście z okazji zjazdu elektorów, który właśnie się odbywał. Na nagrobku Keplera znalazł się wiersz ułożony przez niego samego:

„Wymierzyłem niebiosa, teraz mierzyć będę cienie ziemi.

 Dusza należała do niebios, cień ciała tu leży”.

Fantasta naukowy

 A tak na marginesie. Kepler jest autorem opowieści „Somnium seu opus post humum de astronomia lunari”, czyli „Sen lub astronomia księżycowa” uznawanej za pierwowzór literatury fantastyczno-naukowej. Naukowiec rozmyśla w niej o tym, co można zobaczyć po wylądowaniu na Księżycu i jak z perspektywy Księżyca wygląda Ziemia i usytuowane są gwiazdy. Prace nad tą książką Kepler rozpoczął podczas studiów w Tybindze, ale zakończył właśnie podczas pobytu w Żaganiu.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.