Gdzie można spotkać Napoleona? W Szprotawie

Gdzie można spotkać Napoleona? W Szprotawie
Szprotawa coraz bardziej zdecydowanie stawia na turystykę. Teraz stara się z przeszłości i natury wydobyć kolejne perełki. Nie wystarczy bowiem stworzyć ścieżki rowerowe i infrastrukturę, ale jeszcze zbudować opowieść, dla której goście będą chcieli tutaj przyjeżdżać.

Przykłady podobnej ofensywy można mnożyć. Od przypomnienia o istnieniu zamku piastowskiego, przez odkurzenie historii spotkania Bolesława Chrobrego z Ottonem III oraz bitwy w Lesie Dzieduszyców po krzywą ratuszową wieżę. Teraz przyszła pora na na Nopoleona, a ściślej okres wojen napoleońskich. Jak przypomina burmistrz Mirosław Gąsik wówczas liczący 25 tysięcy żołnierzy korpus marszałka Victora wyparł z miasta rosyjską artylerię. W armii Napoleona służył oficer i jednocześnie pisarz Henri Beyle, znany współcześnie jako Stendhal. Tak, ten od m.in. dzieła „Czerwone i czarne”. Kiedy zapadł na tyfus, kurował się pod nadzorem lekarza z Wiechlic.

Dlaczego miasto wykorzuje samego cesarza? Oto urodzony w Szprotawie niemiecki pisarz i dramaturg Heinrich Laube (1806-1884) sugerował, że mógł być świadkiem wizyty Napoleona w mieście, odwiedzającego incognito swojego ulubionego generała Bertranda. Dlaczego nie?

Te napoleońskie wątki przwijają się wielokrotnie, chociażby przy okazji opowieści o legendarnym złocie Francuzów. Z okresu napoleońskiego zachował się bowiem tajemniczy meldunek wojskowy. Francuzi pisali wprost o ukryciu kasy pułkowej w dwóch konkretnych miejscach, tj. na terenie wiechlickiego majątku oraz w okolicy młyna w sąsiednim Henrykowie. Jak chcą niektórzy miejscem akcji powieści „Szatan z siódmej klasy” są własnie Wiechlice, a Kornela Makuszyńskiego do napisania tej książki zainspirowała ta właśnie historia.

Gdzie można spotkać Napoleona? W Szprotawie

Warto sięgnąć do bepłatnego folderu przybliżającego tę historię. Fot. UM Szprotawa

Słowem, Szprotawa ma pełne prawo opowiadać tę i inne historie. Na razie robi to na kartach pięknie wydanyego folderu „Szprotawskie epizody wojen napoleońskich”. Co ważne, każdy zainteresowany może bezpłatnie uzyskać to wydawnictwo w Biurze Turystyki i Edukacji Regionalnej w dawnym klasztorze magdalenek, w którym mieścił się lazaret. W publikacji zobaczymy także unikatowe ręcznie rysowane historyczne mapy okolic Szprotawy i panoramę miasta z pierwszej połowy XIX wieku.

Jednak to nie wszystko. Finał projektu to krajoznawczy „Szlak epizodów napoleońskich ziemi szprotawskiej”, który w tym roku zostanie oznakowany. Na jego trasie znajdą się oczywiście Wiechlice i dawny młyn w Henrykowie, gdzie wedle starej legendy miała zostać ukryta francuska kasa pułkowa. Szlak kończy się przy głazie, na którym widnieje data 27 maja 1813 roku, kiedy to wycofujące się z miasta oddziały rosyjskie wysadziły swoje składy amunicji, doprowadzając do wielkiego pożaru Puszczy Wiechlickiej.

I jeszcze jedno…

– Szprotawskie epizody wojen napoleońskich będą także prezentowane na dużym pulpicie dotykowym przed wspomnianym klasztorem, co ma być sfinansowane ze środków europejskich – zapowiada autor projektu Maciej Boryna.

Rzeczywiście, z Napoleonem będziemy mogli się spotkać na szprotawskiej ulicy.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.