Północ województwa lubuskiego ma za sobą rok dużych decyzji. Most w Santoku, domknięcie IV etapu obwodnicy Drezdenka i nowe inwestycje społeczne. Do tego „rok kolei” – z własną spółką transportową i bezpośrednimi pociągami z Gorzowa do Poznania.
Katarzyna Kozińska, LCI: Ostatni rok to m.in. decyzje dotyczące budowy mostu w Santoku czy otwarcia IV etapu obwodnicy Drezdenka – oczekiwanego przez mieszkańców. To były kroki milowe dla północy województwa?
Hubert Harasimowicz: Tak jest. Jeśli skupimy się na północnej części województwa, to budowa mostu w Santoku to inwestycja za prawie 30 milionów złotych. Zakończenie IV etapu obwodnicy Drezdenka to z kolei potężna inwestycja – największa inwestycja z udziałem środków samorządu województwa lubuskiego. Mówimy także o budowie w Gorzowie Wielkopolskim Centrum Wsparcia Rodziny za ponad 8 milionów złotych, który będzie służył mieszkańcom – w zakresie usług społecznych. To są naprawdę bardzo ważne inwestycje.
Przejdźmy do tematu powołania spółki transportowej. Mamy nowego prezesa. Jak pan ocenia ten krok? Można powiedzieć, że to rok pod hasłem kolei?
Tak, to prawda. Wszyscy wiemy, że transport publiczny kuleje. Wykluczenie transportowe jest faktem i dlatego zarząd województwa – z marszałkiem Sebastianem Ciemnoczołowskim na czele – przy dużym wsparciu lubuskich parlamentarzystów, podjął konkretne działania. Własna spółka transportowa samorządu województwa lubuskiego jest faktem. Została powołana w grudniu ubiegłego roku. Jest już prezes tej spółki – pan Pawlak, osoba bardzo doświadczona, pracował w Przewozach Regionalnych oraz w Polregio. Liczymy, że spółka ruszy z kopyta.
Oczywiście wiemy, że na początku są zadania przygotowawcze: rozmowy m.in. z PKP Cargo o zapleczu serwisowym w Czerwieńsku, dokumentacja, pozwolenia, certyfikaty, koncesje. To praca u podstaw – mozolna, ale konieczna, żeby spółka mogła realnie rozpocząć działalność. Podkreślę też, że nie chodzi wyłącznie o przewozy kolejowe, ale również autobusowe. Wszystko ma tworzyć spójny system połączeń, który będzie się uzupełniał.
Czy powołanie spółki oznacza koniec współpracy z Polregio?
Nie. To nie koniec współpracy, tylko nowy początek. To nowe otwarcie, żeby w końcu transport publiczny w naszym województwie działał tak, jak na to zasługują mieszkańcy.
Jak mieszkańcy odebrali nowe połączenia Gorzów – Poznań? To pięć par pociągów dziennie.
Zostało to odebrane bardzo dobrze. To pięć par bezpośrednich połączeń z Poznaniem – i podkreślam: bezpośrednich – było potrzebne. Dowodem na to jest liczne obłożenie tych pociągów. To daje możliwość komunikacji z dalszą częścią Polski i cieszę się, że to połączenie już funkcjonuje i będzie funkcjonowało.
Nowy prezes spółki zna temat od podszewki, ale mieszkańcy oczekują szybkich zmian.
Zgadza się – pan prezes zna temat i jest fachowcem. Ale chciałbym też zaapelować do mieszkańców: wiem, że oczekiwania są „tu i teraz”, ale nie da się wszystkiego zrobić od razu. To proces, który musi potrwać.
Dla przykładu: Koleje Dolnośląskie powstawały od 2007 roku, a pierwszy skład ruszył dopiero około 2012. To pokazuje, że budowanie takiego systemu trwa, ale my konsekwentnie robimy kroki do przodu.
Małymi krokami, ale do przodu. I powtórzę – cierpliwości.
Przejdźmy do Europejskiego Funduszu Społecznego, który panu podlega. W powiecie strzelecko-drezdeneckim podpisano umowę na projekt aktywizujący osoby długotrwale bezrobotne. Jest tam taka potrzeba?
Jest jak najbardziej. Europejski Fundusz Społeczny to środki, które często są mniej widoczne niż inwestycje infrastrukturalne, ale dla człowieka są bardzo ważne. Powiat strzelecko-drezdenecki ma najwyższą stopę bezrobocia w województwie.
Te pieniądze są dedykowane osobom biernym zawodowo i bezrobotnym, żeby pomóc im wyjść z tej bierności, a często także z życia w ubóstwie.
Projekt obejmie ponad 80 osób – będą kursy i szkolenia zawodowe. Działania dotyczą także rodzin i obejmują gminy: Zwierzyn, Stare Kurowo, Dobiegniew i Drezdenko. To są projekty naprawdę potrzebne społecznie.
To usługi, które wychodzą do mieszkańców i są bardzo blisko ludzi.
Dokładnie. I często ludzie nawet nie mają świadomości, że to są środki Unii Europejskiej. Unia Europejska pomaga nam rozwijać się infrastrukturalnie – drogi szybkiego ruchu, jak S3 czy A2, ścieżki rowerowe, wsparcie dla przedsiębiorców – ale z drugiej strony widzi człowieka.
Mamy też wiele projektów edukacyjnych. Ostatnio w Słubicach podpisywaliśmy projekty obejmujące kilka gmin i ponad 5 tysięcy dzieci. To są zajęcia dodatkowe realizowane w szkołach, wsparcie dla nauczycieli, możliwość doposażenia placówek w potrzebny sprzęt. Takie działania są naprawdę prorozwojowe i bardzo potrzebne.




