Orlen Zastal ma powody do radości, choć nie ustrzegł się błędów

Mężczyźni grający w koszykówkę  Orlen Zastal ma powody do radości choć nie ustrzegł się błędów

– Jestem bardzo zadowolony z naszej obrony, zwłaszcza pod koniec meczu – podkreśla Dwight Wilson. – Nie ustrzegliśmy się błędów, ale cieszymy się z wygranej – dodaje Arkadiusz Miłoszewski. To komentarze po zwycięstwie koszykarzy Orlenu Zastalu Zielona Góra w Ostrowie.

Zastalowcy wygrali drugie z rzędu spotkanie w ekstraklasie. Pokonali Tasomix Rosiek Stal 82:75 i awansowali na siódme miejsce w tabeli. O meczu pisaliśmy TUTAJ

– To było ważne dla nas zwycięstwo, choć wcale nie przyszło łatwo. Trener przez cały tydzień tłumaczył nam, jak przygotować się do tej walki, żeby przede wszystkim nie załamywać się, jeśli będą problemy. I właśnie taką robotę starałem się wykonać dziś na parkiecie. Nawet jeśli Stal momentami grała lepiej, to próbowaliśmy przetrwać tę burzę i czekać, aż wyjdzie słońce – mówił na konferencji prasowej Dwight Wilson, środkowy Orlenu Zastalu. – Jestem bardzo zadowolony z naszej obrony, zwłaszcza pod koniec meczu, w ostatnich czterech minutach spotkania. Wtedy ze swoich zadań w defensywie wywiązywaliśmy się znakomicie.

– Spodziewałem się, że nie będzie to piękny mecz, z piękną koszykówką, tylko już prawie playoffowe zawody. Kto będzie mocniejszy fizycznie, kto zachowa więcej sił i zimnej głowy… Chociaż tej zimnej głowy też nam brakowało, bo myślę, że dużo wcześniej mogliśmy to wszystko skontrolować – skomentował Arkadiusz Miłoszewski, trener Orlenu Zastalu. – Nie ustrzegliśmy się błędów, ale cieszymy się z wygranej. Teraz każdy kolejny mecz będzie ważył nie dwa, a cztery punkty. Ja już nie mam takiej radości, bo myślę o następnym spotkaniu i wiem, ile ciężkiej pracy czeka nas przed końcem sezonu zasadniczego.

– W pierwszej połowie wyrównana walka punkt za punkt. Słabsza trzecia kwarta w naszym wykonaniu, gdzie zespół z Zielonej Góry zbudował przewagę. W czwartej kwarcie wydawało się, że wrócimy, ale Zastal cały czas trzymał nas na dystans – analizował Andrzej Urban, trener Tasomiksu Rośka Stali. – Myślę, że kluczowe było to, że w tym meczu nie złapaliśmy rytmu w ofensywie. Ciężko grało się nam w ataku, wielu zawodników nie miało swojego dnia, nie mogło złapać odpowiedniego czucia i formy strzeleckiej. Tylko 19 procent za trzy punkty, 60 procent z linii – to są katastrofalne wyniki.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.