Węzy pszczelarskie – to hasło niewiele mówi przeciętnemu smakoszowi miodu, ale pszczelarze doskonale wiedzą, że od nich w dużej mierze zależy zdrowie pszczół, a tym samym smak złocistego przysmaku. Tym bardziej cieszy dzisiejsza konferencja, podczas której urząd marszałkowski przekazał węzy pszczelarskie dla ponad 600 producentów. Ich wartość wynosi 300 tys. zł.
W pojedynczym ulu może znajdować się np. kilkanaście węz. Każdego roku należy wymienić co najmniej 30 proc. z nich na nowe. W innym przypadku mogą pojawić się chociażby patogeny chorobotwórcze, co odczują nie tylko pszczoły. Niepożądane składniki mogą pojawić się także w produkcie.
– Węza poprawia warunki higieniczne w pszczelej rodziny. Pozwala pszczołom rozwijać się poprawnie oraz wpływa na wyższą jakość produkowanego miodu. W całej akcji chodzi o to, aby miód był zdrowy i smaczny – tłumaczy Bogusław Dubiel, Prezes Lubuskiego Związku Pszczelarzy.
Wagę węz i kosztowność całego przedsięwzięcia dostrzegł już jakiś czas temu urząd marszałkowski. Na wsparcie pszczelarzy w zeszłym roku przeznaczył 200 tys. zł. W tym roku suma jest jeszcze większa i wynosi 300 tys. zł. Pieniądze pomogą zakupić węzy dla ponad 600 lokalnych producentów.
– Zarząd województwa przychylnie patrzy na rozwój pszczelarstwa. Miód i produkty z nich związane są chętnie spożywane przez wiele osób. Jesteśmy regionem naturalnym ze zdrową żywnością, dlatego chcemy pomóc pszczelarzom. Dla wielu z nich miód jest nie tylko hobby, ale także pracą. Warto kupić od nich zdrowe produkty – zachęca wicemarszałek Stanisław Tomczyszyn.

– W tym roku kilogram węzy kosztuje 60-70 zł, co stanowi duży wydatek, uwzględniając nasze pełne potrzeby. Nie otrzymujemy wsparcia od KOWR i ARMiR. Wszystko, co dzieje się z węzą je po stronie pszczelarzy – twierdzi Bogusław Dubiel. Prezes podkreślił, że chociażby z tego względu wsparcie ze strony samorządu województwa stanowi tak istotną pomoc.
W 2021 roku udało się wesprzeć ponad 11 tys. pszczelich rodzin. Duża w tym zasługa między innymi radnego województwa Zbigniewa Kołodzieja, który mocno zaangażował się w całą akcję. Jak wspomina początki nie były łatwe, bo trzeba było przekonać niezdecydowanych, ale ostatecznie starania zakończyły się sukcesem.
– W tym roku udało nam się wesprzeć pszczelarzy po raz drugi. To bardzo potrzebna akcja, ponieważ producenci znajdują się w trudnej sytuacji. Bez pszczół nie ma rolnictwa i życia – mówi Zbigniew Kołodziej.
Jak przekonują samorządowcy jest wola, aby w kolejnych latach akcja była kontynuowana. Kluczowym pytaniem pozostanie jedynie wymiar finansowy wsparcia.




