Zakola i meandry. Czytajcie Szwejka! (FELIETON)

Zakola i meandry. Czytajcie Szwejka! (FELIETON) Mężczyzna przy stoliku
Gnijąca od środka monarchia austriacko-węgierska sprzed ponad stu laty z kart nieśmiertelnych „Przygód dobrego wojaka Szwejka” jest dziś bardzo podobna do Polski u schyłku 2022 roku – pisze Andrzej Flügel w felietonie „Zakola i meandry”.

Pan Bogdan, oglądając wszystko to, co dzieje się w naszym dziwnym kraju, doszedł do wniosku, że skoro na razie nie ma szans na zmianę, bo do wyborów daleko – zresztą, kto wie, czy będą uczciwe – to trzeba inaczej.

Zamiast protestować, zgłaszać bezskuteczne wnioski do prokuratur, które są przecież ramieniem władzy, jęczeć w wystąpieniach sejmowych, krytykować nepotyzm, protestować po kłamstwach telewizji rządowej, mnożyć przykłady kolesiostwa – należy zmienić taktykę. Przełożyć wajchę w drugą stronę. Popierać aż do bólu, zgadzać się z gorliwością neofity, chwalić władzę za wszystko, co robi, być nadgorliwym, dziękować za wszystkie głupie decyzje, podkreślać głębię intelektu nawet największych idiotów z ich szeregów, dokonywać aktów strzelistych i jak trzeba, nawet wołać: Jarosław! Jarosław!

Tak właśnie robił Józef Szwejk, bohater niezapomnianej, wspaniałej epopei Jarosława Haszka. Z gorliwością neofity chwalił najjaśniejszego pana, z uśmiechem wykonywał wszystkie rozkazy, był – mówiąc językiem z późniejszych czasów – „po linii i na bazie”.

Literatura może być odtrutką i wskazówką, jak trzeba postępować. Może właśnie należy zastosować ową „szwejkologię praktyczną” i zacząć gorliwie popierać, bo przecież upadająca i gnijąca od środka monarchia austriacko-węgierska sprzed ponad stu laty z kart nieśmiertelnych „Przygód dobrego wojaka Szwejka” jest dziś bardzo podobna do Polski u schyłku 2022 roku.

Czy zdziecinniałego cesarza, o którym mówiono, że siedzi w wiedeńskim pałacu, otoczony pochlebcami, i nie wie, co się dzieje w kraju, a jak już gdzieś jedzie, to wygaduje straszne głupoty, nie można przyrównać do naszego obecnego przywódcy? A ekipę skorumpowanych urzędników, którzy dostali posady dzięki układom, do tych naszych dzisiejszych? Nie wspominając już o wojsku, staruszkach generałach, jak ten, który mówił, że sukces monarchii leży w latrynie. Żołnierz ma dobrze zjeść, wyspać się i wys… Przed taką armią nieprzyjaciel pierzcha ze zgrozą. Ów generał mówił to żołnierzom, którzy w drodze na front, z uwagi na bałagan, od trzech dni nie dostawali jedzenia. A kapelan polowy Otto Katz? Czyż nie mamy takiego jak on arcybiskupa, fana trunków i różnych uciech?

Dlatego czytajmy Szwejka, róbmy tak jak on, czekając, aż to wszystko samo się rozleci!

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.