Pracownicy Radia Zachód mają dość wykorzystywania mediów publicznych do walki politycznej (WIDEO)

Pracownicy Radia Zachód mają dość wykorzystywania mediów publicznych do walki politycznej (WIDEO)
We wtorek aktywiści PiS i „Solidarności” protestowali przed siedzibą rozgłośni Radia Zachód w Zielonej Górze, rzekomo w obronie wolności mediów. Ale na antenie rozgłośni, ich protest spotkał się z ripostą, której protestujący bynajmniej by sobie nie życzyli. Sami pracownicy rozgłośni buntują się i mają już dość zawłaszczania mediów publicznych przez PiS.

Protesty polityków PiS rzekomo w obronie wolnych mediów w Lubuskiem są jak Yeti – poza samymi protestującymi nikt ich nie widział, ale od kilku dni wszyscy o nich mówią i piszą. Wokół tematu panują dwie równoległe narracje, przy czym tylko jedna jest rzeczywista, a druga jest kreowana przez PiS i wciąż podporządkowane im media, wyłącznie dla zachowania wpływów w tychże mediach.

Ustalmy więc fakty. Otóż po wyborach wygranych przez opozycję demokratyczną, działacze mediów narodowych nie pogodzili się z porażką i robią wszystko, by TVP i Polskie Radio zatrzymać w swoich rękach. Chcieliby – tak jak przez ostatnich osiem lat – dalej prowadzić na łamach mediów walkę polityczną w imieniu populistycznej prawicy, w sposób daleki od dziennikarskiej rzetelności.

Minister kultury, który jest organem właścicielskim dla publicznych spółek medialnych (TVP, Polskiego Radia i PAP), wymienił szefów tych spółek. Ale wówczas PiS zaczął głośno sabotować działania ministra i protestować przeciw – jak twierdzi – zawłaszczaniu mediów publicznych przez nową ekipę. Ma przy tym wsparcie prezydenta Andrzeja Dudy, który zawetował ustawę pozwalającą na finansowanie mediów w tym roku, mimo że w poprzednich latach, kiedy rządził PiS, Duda podpisywał podobne ustawy bez sprzeciwu. W odpowiedzi na to, minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz postawił te spółki w stan likwidacji. To pozwala na dalsze finansowanie ich działalności, a przy okazji upraszcza procedurę wymiany ekip i wprowadzanie dalszych zmian w redakcjach.

Na miejsce szefów spółek są powoływani likwidatorzy, a proces likwidacji może hipotetycznie potrwać aż do wyborów prezydenckich w 2025 r. czyli do momentu, kiedy nowy prezydent nie będzie torpedował ustawowych zmian w mediach publicznych, zgodnych z werdyktem wyborców.

Co na to wszystko Polacy? USE Research zrobił dla Onet badanie sondażowe wśród Polaków, zadając pytanie: – Czy popierasz metody stosowane przez nową władzę w zakresie mediów publicznych? TAK odpowiedziało 52,8 proc., NIE – 32,3 proc., NIE MAM ZDANIA – 14,9 proc. Badanie zostało przeprowadzone już po postawieniu mediów publicznych w stan likwidacji.

Mimo takich sondaży, politycy i aktywiści PiS tworzą w mediach społecznościowych alternatywną rzeczywistość. Przekonują, że przez kraj przetaczają się tłumne protesty w obronie „wolnych mediów”. Taką teorię lansuje m.in. redaktor naczelny orlenowskich gazet – Lubuskiej i Wrocławskiej – Janusz Życzkowski. Wykorzystuje do tego celu także rozgłośnię Radia Zachód, której kiedyś szefował. Pod koniec starego roku miał być gościem porannej rozmowy Radia Zachód, ale zbuntowani pracownicy rozgłośni nie dopuścili go do mikrofonu i rozmowa nie została wyemitowana.

Pisaliśmy o tym tutaj: Bunt na antenie publicznego Radia Zachód. Dziennikarze mają dość. Nie dopuścili Janusza Życzkowskiego do mikrofonu

W walkę zaangażowali się także posłowie PiS, m.in. były wojewoda Władysław Dajczak, który promuje w imieniu PiS tzw. „protest wolnych mediów”, który ma się odbyć 11 stycznia w Warszawie:

Pracownicy Radia Zachód mają dość wykorzystywania mediów publicznych do walki politycznej (WIDEO)

W rozgłośni działa prężnie Związek Zawodowy Dziennikarzy i Realizatorów Radia Zachód SA, zrzeszający 40 pracowników rozgłośni, który na swoim profilu społecznościowym próbuje odkłamywać przekaz lansowany wciąż na oficjalnych kanałach informacyjnych Radia Zachód.

Pracownicy Radia Zachód mają dość wykorzystywania mediów publicznych do walki politycznej (WIDEO)

Po poniedziałkowym ok. dwustuosobowym proteście przed siedzibą TVP3 w Gorzowie, na wtorek „Solidarność” i aktywiści PiS zapowiedzieli protest przed siedzibą Radia Zachód, przeciw działaniom ministra Sienkiewicza. Mimo że rozgłośnia publiczna powinna zachowywać się transparentnie i bezstronnie, to we wtorek porannymi gośćmi w radiu byli wyłącznie politycy prawicy: europosłanka PiS Elżbieta Rafalska oraz radny województwa z PiS i szef „Solidarności” Bogusław Motowidełko.

Późnym popołudniem przed redakcją zebrała się protestująca grupa zorganizowana przez „Solidarność”, ale realizatorzy rozgłośni w serwisie o godz. 17.00 i mediach społecznościowych tak zrelacjonowali to wydarzenie:

„Po raz kolejny odcinamy się od obrony mediów publicznych w takiej odsłonie jaką prezentowały w ostatnich latach. Nie chcemy, by Solidarność i powiązani z nią politycy oraz dziennikarze zabierali głos w imieniu całej załogi. Oprócz haseł: zwyciężymy, wolne media, Solidarność uczestnicy zgromadzenia skandowali m.in.: TV Republika, ruda wrona, orła nie pokona. Sprzeciwiamy się promowaniu mowy nienawiści i takiej „obronie mediów”. Głos w tej sprawie na naszej antenie zabrał przewodniczący Związku Zawodowego Dziennikarzy i Realizatorów Andrzej Pijanowski.”

Poniżej nagranie wtorkowego serwisu z godz. 17.00 (źródło: Facebook, profil Związku Zawodowego Dziennikarzy i Realizatorów Radia Zachód SA):

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.