W meczu Promień Żary – Dąb Sława – Przybyszów padły dwie bramki. Jedna na początku pierwszej połowy, druga tuż po przerwie. Strzelcami obu goli byli piłkarze Promienia. Ale wgrał Dąb i wykaraskał się ze strefy spadkowej IV ligi.
Sobotnie (2 listopada) spotkanie w Żarach było bardzo ważne dla układu dolnej części tabeli. Promień na koncie miał dziesięć punktów i zajmował przedostatnie miejsce. Z kolei Dąb plasował się „oczko” wyżej z dorobkiem 12 punktów. Mecz przebiegał jednak pod dyktando gości ze Sławy.
Przyjezdni objęli prowadzenie już w 5 minucie, kiedy po zagraniu Bartosza Matysiaka Hubert Sieradzki tak niefortunnie przeciął lot piłki, że wpakował ją do siatki. Drugi cios Dąb zadał tuż po przerwie i w taki sam sposób. Przy dośrodkowaniu Matysiaka z lewej strony boiska Dennis Rynkiewicz próbował uprzedzić Bohdana Starostenkę i… strzelił samobója. Goście mogli wygrać zdecydowanie wyżej, ale w bramce Promienia świetnie spisywał się Jacek Fleszar.
Tomasz Leszczyński: Powinno być zdecydowanie wyżej
Zespół ze Sławy zamknął fatalną passę ośmiu porażek i właśnie odniósł drugie zwycięstwo z rzędu. Czy to oznacza, że wszystko, co złe, już za Dębem?
– Myślę, że tak – odpowiedział trener Tomasz Leszczyński. – Mieliśmy tę brzydką serię, ale też wiemy, z jakich powodów tak się działo. Kilka kontuzji, trochę pecha, brak warunków ze względu na remont stadionu, musieliśmy długo trenować na orliku. Ale dzisiaj miałem pełną kadrę i myślę, że zdecydowanie wygraliśmy ten mecz. Byliśmy zdecydowanie lepsi, bo mieliśmy jeszcze kilka sytuacji. Wynik tego nie odzwierciedla, powinno być zdecydowanie wyżej. Ale cieszymy się, zero z tyłu, wygraliśmy mecz, drugi z rzędu. Tu jest potencjał, tylko jesteśmy w trudnej sytuacji, bo trwa budowa stadionu. Jeśli tu się wszystko fajnie poukłada, to ten zespół na pewno jest na pierwszą ósemkę, dziesiątkę. W wielu meczach pokazywaliśmy fajną grę, brakowało trochę szczęścia, bo z każdym przeciwnikiem stwarzamy dużo sytuacji. Ale dzisiaj szczęście było po naszej stronie, wygraliśmy zdecydowanie, zasłużenie.
– Decydujące było to, że chłopcy realizowali to, co sobie nakreśliliśmy. Wiedzieliśmy, że Promień ma trochę kłopotów w bocznych sektorach i dwie bramki daliśmy z bocznego sektora. Pierwsza z lewej strony i druga – identycznie rozklepaliśmy. Wiedzieliśmy więc, gdzie są słabe strony, ale też determinacja i to, że wygraliśmy tydzień temu, nas poniosło – analizował trener Leszczyński. – Chcemy do końca zwyciężać, bo Dąb Sława – Przybyszów zasługuje na to, żeby przy pięknym nowym stadionie grać co najmniej w IV lidze.
Piotr Makowski: Nasze zaangażowanie było na niskim poziomie
– Na pewno nie weszliśmy w mecz tak, jak o tym mówiliśmy, jak mamy wejść. Indywidualne błędy, brak koncentracji na początku pierwszej połowy, na początku drugiej połowy. I tak naprawdę z drużyną, która też walczy o życie, o utrzymanie w tej lidze – zauważył Piotr Makowski, trener Promienia. – Próbowaliśmy, mieliśmy jakieś swoje sytuacje, ale obraz naszej gry to nie było to, co było dwa tygodnie temu, tydzień temu, trzy tygodnie temu. Musimy to przeanalizować, bo nasze zaangażowanie było dzisiaj na naprawdę niskim poziomie.
– Przeciwnik niczym nas nie zaskoczył. Rozmawialiśmy o tym, wiedzieliśmy, jak będą grali. Jak było widać, jedna dłuższa piłka potrafi praktycznie zdezorganizować nasze poczynania obronne – stwierdził trener Makowski. – Nie wiem, co miało na to wpływ. Rozmawialiśmy o tym, uczulałem na to chłopców. No niestety, taka jest piłka.
Fotogaleria z meczu Promień Żary – Dąb Sława – Przybyszów


































