To jest prosta recepta – po prostu być autentycznie zainteresowanym drugim człowiekiem, naszym dzieckiem, który potem wkracza w wiek nastoletni – mówi w rozmowie z Lubuskim Centrum Informacyjnym rzeczniczka praw dziecka Monika Horna – Cieślak, która była gościnią III Konferencji Zdrowia Psychicznego nt. budowania relacji z nastolatkiem.
Podczas wydarzenia mówiła Pani o uważności w rozmowie z drugim człowiekiem, w dzisiejszych czasach to trudne.
-Nie chodzi o zainteresowanie nowo poznaną osobą, która wchodzi do naszego życia, ale autentyczne zainteresowanie ludźmi wokół nas. Zainteresowanie mężem, żoną, swoimi dziećmi, rodziną i przyjaciółmi. Miejmy czas na rozmowę z mini. Ale kiedy rozmawiamy z nimi, to żeby nie być znudzonymi, żeby wykazywać atencję i zainteresowanie. Spróbujmy również wejść w ich świat i zafascynować się tym, jak wygląda ich rzeczywistość. Zrozummy ich spojrzenie na świat, ich poglądy i przemyślenia. Także to płynące z sieci.
Sami musimy najpierw odłożyć telefon…
-My dorośli również jesteśmy przebodźcowani. Mamy telewizję, korzystamy z social mediów, jesteśmy w pracy, mamy swoje wymagania. Również życie rodzinne nakłada na nas swoje obowiązki. My wszyscy żyjemy w świecie przebodźcowanym. Osoby młode przede wszystkim są pod wpływem internetu i tam czerpią bodźce, ze świata wirtualnego. Kiedyś odkładaliśmy książki, teraz powinniśmy odłożyć telefony, laptopy. Okazuje się, że to są te miejsca, w których szukamy szczęścia, uwagi drugiej osoby, ale też pobudzenia tym, co się w ogóle w świecie dzieje. Każdy z nas lubi uczucie takiej dopaminy, nowości, odkrywania sytuacji, które dzieją się na świecie. No ale to niestety może być zgubne. Może spowodować to, że nie starczy nam czasu, żeby spojrzeć na tego nastolatka, który jest w domu i potrzebuje naszej uwagi. My dorośli jesteśmy ważni właśnie dla tego nastolatka i czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo.
Spytać co u ciebie? Usłyszymy OK. Co dalej?
-Drążmy temat. Nam dorosłym brakuje takiego spojrzenia na nasze dzieci, które może wnieść do naszego życia nowych informacji, jak wygląda ich świat. Relacja na linii dziecko-rodzic powinna być przewodnia, mentorska. Nie powinna być kumpelska. Nastolatki tego nie potrzebują, oni chcą mieć swojego przewodnika w swoim życiu. Miejmy otwartość na to, że ten młody człowiek ma swoje zainteresowania, swoje przeżycia. Miejmy otwartość przyjąć te przeżycia i autentycznie się nimi zainteresować. Nie bójmy się świata nastolatków. Często jest tak, że boimy się nawiązać kontakt z drugim człowiekiem tylko i wyłącznie dlatego, że mamy poczucie, że nie sprostamy. Okazuje się, że są proste słowa, które umożliwiają nam wzmocnienie komunikacji np. opowiedz mi o tym więcej. Jeśli nastolatek zobaczył coś w internecie spróbujmy poprosić, żeby opowiedział nam o nim, pokazał nam go, opowiedział kto jest autorem. Podtrzymujmy relację. Powiedzmy: rozwiń ten temat, opowiedz mi o tym więcej.
W Pani pracy młody człowiek jest podmiotem, stąd te działania na przestrzeni praw dziecka i legisjalcji?
-Zdecydowanie młody człowiek musi być w relacji podmiotem. Kiedy myślimy nad różnymi rozwiązaniami prawnymi, to też chcemy, żeby młode osoby się wypowiedziały. Nie stworzymy dobrego prawa, dobrego świata, dobrych polityk, jeżeli nie będziemy słuchać osób, wobec których to prawo ma mieć zastosowanie. Niezależnie od wszystkiego słuchajmy się nawzajem, traktujmy się podmiotowo, a przede wszystkim bądźmy na siebie uważni. Takie krótkie słowo „uważność”, niesie ono za sobą naprawdę niesamowitą moc. Taka moc czasami może odmienić życie młodego człowieka, a nawet je uratować.
Podczas wydarzenia mówiła Pani o uważności w rozmowie z drugim człowiekiem, w dzisiejszych czasach to trudne.
– Nie chodzi o zainteresowanie nowo poznaną osobą, która wchodzi do naszego życia, ale autentyczne zainteresowanie ludźmi wokół nas. Zainteresowanie mężem, żoną, swoimi dziećmi, rodziną i przyjaciółmi. Miejmy czas na rozmowę z mini. Ale kiedy rozmawiamy z nimi, to żeby nie być znudzonymi, żeby wykazywać atencję i zainteresowanie. Spróbujmy również wejść w ich świat i zafascynować się tym, jak wygląda ich rzeczywistość. Zrozummy ich spojrzenie na świat, ich poglądy i przemyślenia. Także to płynące z sieci.
Sami musimy najpierw odłożyć telefon…
-My dorośli również jesteśmy przebodźcowani. Mamy telewizję, korzystamy z social mediów, jesteśmy w pracy, mamy swoje wymagania. Również życie rodzinne nakłada na nas swoje obowiązki. My wszyscy żyjemy w świecie przebodźcowanym. Osoby młode przede wszystkim są pod wpływem internetu i tam czerpią bodźce, ze świata wirtualnego. Kiedyś odkładaliśmy książki, teraz powinniśmy odłożyć telefony, laptopy. Okazuje się, że to są te miejsca, w których szukamy szczęścia, uwagi drugiej osoby, ale też pobudzenia tym, co się w ogóle w świecie dzieje. Każdy z nas lubi uczucie takiej dopaminy, nowości, odkrywania sytuacji, które dzieją się na świecie. No ale to niestety może być zgubne. Może spowodować to, że nie starczy nam czasu, żeby spojrzeć na tego nastolatka, który jest w domu i potrzebuje naszej uwagi. My dorośli jesteśmy ważni właśnie dla tego nastolatka i czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo.
Spytać co u ciebie? Usłyszymy OK. Co dalej?
– Drążmy temat. Nam dorosłym brakuje takiego spojrzenia na nasze dzieci, które może wnieść do naszego życia nowych informacji, jak wygląda ich świat. Relacja na linii dziecko-rodzic powinna być przewodnia, mentorska. Nie powinna być kumpelska. Nastolatki tego nie potrzebują, oni chcą mieć swojego przewodnika w swoim życiu. Miejmy otwartość na to, że ten młody człowiek ma swoje zainteresowania, swoje przeżycia. Miejmy otwartość przyjąć te przeżycia i autentycznie się nimi zainteresować. Nie bójmy się świata nastolatków. Często jest tak, że boimy się nawiązać kontakt z drugim człowiekiem tylko i wyłącznie dlatego, że mamy poczucie, że nie sprostamy. Okazuje się, że są proste słowa, które umożliwiają nam wzmocnienie komunikacji np. opowiedz mi o tym więcej. Jeśli nastolatek zobaczył coś w internecie spróbujmy poprosić, żeby opowiedział nam o nim, pokazał nam go, opowiedział kto jest autorem. Podtrzymujmy relację. Powiedzmy: rozwiń ten temat, opowiedz mi o tym więcej.
W Pani pracy młody człowiek jest podmiotem, stąd te działania na przestrzeni praw dziecka i legisjalcji?
-Zdecydowanie młody człowiek musi być w relacji podmiotem. Kiedy myślimy nad różnymi rozwiązaniami prawnymi, to też chcemy, żeby młode osoby się wypowiedziały. Nie stworzymy dobrego prawa, dobrego świata, dobrych polityk, jeżeli nie będziemy słuchać osób, wobec których to prawo ma mieć zastosowanie. Niezależnie od wszystkiego słuchajmy się nawzajem, traktujmy się podmiotowo, a przede wszystkim bądźmy na siebie uważni. Takie krótkie słowo „uważność”, niesie ono za sobą naprawdę niesamowitą moc. Taka moc czasami może odmienić życie młodego człowieka, a nawet je uratować
Podczas wydarzenia mówiła Pani o uważności w rozmowie z drugim człowiekiem, w dzisiejszych czasach to trudne.
– Nie chodzi o zainteresowanie nowo poznaną osobą, która wchodzi do naszego życia, ale autentyczne zainteresowanie ludźmi wokół nas. Zainteresowanie mężem, żoną, swoimi dziećmi, rodziną i przyjaciółmi. Miejmy czas na rozmowę z mini. Ale kiedy rozmawiamy z nimi, to żeby nie być znudzonymi, żeby wykazywać atencję i zainteresowanie. Spróbujmy również wejść w ich świat i zafascynować się tym, jak wygląda ich rzeczywistość. Zrozummy ich spojrzenie na świat, ich poglądy i przemyślenia. Także to płynące z sieci.
Sami musimy najpierw odłożyć telefon…
-My dorośli również jesteśmy przebodźcowani. Mamy telewizję, korzystamy z social mediów, jesteśmy w pracy, mamy swoje wymagania. Również życie rodzinne nakłada na nas swoje obowiązki. My wszyscy żyjemy w świecie przebodźcowanym. Osoby młode przede wszystkim są pod wpływem internetu i tam czerpią bodźce, ze świata wirtualnego. Kiedyś odkładaliśmy książki, teraz powinniśmy odłożyć telefony, laptopy. Okazuje się, że to są te miejsca, w których szukamy szczęścia, uwagi drugiej osoby, ale też pobudzenia tym, co się w ogóle w świecie dzieje. Każdy z nas lubi uczucie takiej dopaminy, nowości, odkrywania sytuacji, które dzieją się na świecie. No ale to niestety może być zgubne. Może spowodować to, że nie starczy nam czasu, żeby spojrzeć na tego nastolatka, który jest w domu i potrzebuje naszej uwagi. My dorośli jesteśmy ważni właśnie dla tego nastolatka i czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo.
Spytać co u ciebie? Usłyszymy OK. Co dalej?
– Drążmy temat. Nam dorosłym brakuje takiego spojrzenia na nasze dzieci, które może wnieść do naszego życia nowych informacji, jak wygląda ich świat. Relacja na linii dziecko-rodzic powinna być przewodnia, mentorska. Nie powinna być kumpelska. Nastolatki tego nie potrzebują, oni chcą mieć swojego przewodnika w swoim życiu. Miejmy otwartość na to, że ten młody człowiek ma swoje zainteresowania, swoje przeżycia. Miejmy otwartość przyjąć te przeżycia i autentycznie się nimi zainteresować. Nie bójmy się świata nastolatków. Często jest tak, że boimy się nawiązać kontakt z drugim człowiekiem tylko i wyłącznie dlatego, że mamy poczucie, że nie sprostamy. Okazuje się, że są proste słowa, które umożliwiają nam wzmocnienie komunikacji np. opowiedz mi o tym więcej. Jeśli nastolatek zobaczył coś w internecie spróbujmy poprosić, żeby opowiedział nam o nim, pokazał nam go, opowiedział kto jest autorem. Podtrzymujmy relację. Powiedzmy: rozwiń ten temat, opowiedz mi o tym więcej.
W Pani pracy młody człowiek jest podmiotem, stąd te działania na przestrzeni praw dziecka i legisjalcji?
-Zdecydowanie młody człowiek musi być w relacji podmiotem. Kiedy myślimy nad różnymi rozwiązaniami prawnymi, to też chcemy, żeby młode osoby się wypowiedziały. Nie stworzymy dobrego prawa, dobrego świata, dobrych polityk, jeżeli nie będziemy słuchać osób, wobec których to prawo ma mieć zastosowanie. Niezależnie od wszystkiego słuchajmy się nawzajem, traktujmy się podmiotowo, a przede wszystkim bądźmy na siebie uważni. Takie krótkie słowo „uważność”, niesie ono za sobą naprawdę niesamowitą moc. Taka moc czasami może odmienić życie młodego człowieka, a nawet je uratować.




