Gościem Lubuskiego Centrum Informacyjnego jest dr Jędrzej Witkowski z Centrum Edukacji Obywatelskiej – politolog, ekspert i jeden z twórców nowej podstawy programowej dla edukacji obywatelskiej. Rozmawiamy o rekordowej frekwencji młodych w wyborach prezydenckich, o ich braku zaufania do polityków i o tym, jak szkoły mogą na to odpowiedzieć.
Zacznijmy od niedawnych wydarzeń – duża frekwencja młodych ludzi w wyborach prezydenckich to chyba dobry znak?
Jędrzej Witkowski: Zdecydowanie tak. To, że młodzi chcą brać udział w wyborach, to coś, co powinno nas bardzo cieszyć. Przez ponad dwie dekady to właśnie wśród najmłodszych wyborców notowaliśmy najniższą frekwencję. Tymczasem już od 2023 roku widzimy wyraźny trend wzrostowy – frekwencja wśród młodych przewyższa nawet tę w starszych grupach wiekowych. To znak, że chcą mieć głos, chcą wpływać na rzeczywistość.
Ale niepokoić może to, na kogo głosują – często są to kandydaci z politycznych skrajności. Co nimi kieruje?
Jędrzej Witkowski: Młodzi szukają w polityce przede wszystkim autentyczności. Głosują na tych, którzy wydają się szczerzy, wyraziści i przekonujący – w ostatnich wyborach byli to m.in. Adrian Zandberg i Sławomir Mentzen. Trzeba pamiętać, że młodzi ludzie są bardzo krytyczni wobec polityki jako takiej. Są rozczarowani, sfrustrowani. Głosują nie tyle za kimś, co przeciw systemowi, który znają jako nieskuteczny, oderwany od ich rzeczywistości.
To znaczy, że dla nich polityka to bardziej negatywna emocja?
Jędrzej Witkowski: Niestety tak. W badaniach widzimy bardzo niski poziom zaufania – tylko około 30% młodych w Polsce jest zadowolonych z funkcjonowania systemu politycznego. Dla porównania: w Norwegii to ponad 90%. Młodzi nie ufają politykom, nie ufają instytucjom. Nawet szkołom ufa zaledwie 45% ósmoklasistów, a nauczycielom – 55%. To głęboki problem społeczny, który wychodzi daleko poza samą politykę.
Ale jednak idą do urn. Czy to znaczy, że edukacja obywatelska zaczyna działać?
Jędrzej Witkowski: Myślę, że tak – choć to dopiero początek. W edukacji obywatelskiej nie chodzi tylko o przekazywanie wiedzy. Najważniejsze jest doświadczenie sprawczości – pokazanie młodym, że mogą działać, że mają wpływ. Jeśli ktoś w szkole zobaczy, że potrafi rozwiązać problem w klasie, w szkole, w swoim osiedlu – to jest początek budowania zaufania i zaangażowania. Problemem nie jest brak wiedzy – młodzież wypada świetnie w testach wiedzy obywatelskiej – tylko brak wiary w sens działania.
Czyli nie możemy czekać, aż młody człowiek dorośnie, by zacząć go traktować jak obywatela?
Jędrzej Witkowski: Absolutnie nie. Partycypacja nie może się ograniczać tylko do aktu wyborczego po 18. roku życia. To musi się zaczynać wcześniej – już na poziomie klasy, szkoły. Młodzi muszą mieć przestrzeń do działania, a nie tylko biernego odbioru. Co ważne – aktywność społeczna nie jest tylko dla najlepszych uczniów, liderów. Trzeba ją udostępnić wszystkim, także tym, którzy w szkole radzą sobie gorzej.
W takim razie politycy też muszą zacząć mówić do młodych?
Jędrzej Witkowski: Zdecydowanie. W ostatniej kampanii bardzo brakowało języka i kanałów komunikacji skierowanych do młodych. A to nie jest kwestia tego, czy oni coś rozumieją, czy nie. Oni bardzo dobrze rozumieją, co się dzieje w społeczeństwie. Ale potrzebują przekazu, który do nich trafia, i kandydatów, którzy naprawdę ich słuchają. Ci, którzy potrafili to zrobić, wygrali ich głosy.
I na koniec – jak wygląda praca nad nową podstawą programową?
Jędrzej Witkowski: Miałem przyjemność prowadzić zespół, który przygotowywał nową podstawę z ramienia ministerstwa. Teraz przed nami najważniejszy etap – wdrożenie. Potrzebne jest ogromne wsparcie dla nauczycieli, by tę nową edukację obywatelską mogli dobrze realizować w praktyce. Trzymamy kciuki – i zabieramy się do pracy.




