Teatr wychodzi do parków, do ludzi – rozmowa z Konradem Pruszyńskim

Teatr wychodzi do parków, do ludzi – rozmowa z Konradem Pruszyńskim
W audycji „W ogrodzie spraw” gościliśmy Konrada Pruszyńskiego. Założył Teatr Mostów w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie łączy profesjonalne podejście artystyczne z ogromną wrażliwością społeczną. Reżyseruje, pisze i gra, a jednocześnie zaprasza do teatru ludzi z pasją – niezależnie od ich zawodowego doświadczenia. Z Konradem Pruszyńskim rozmawiamy o sztuce, która porusza i łączy, o emocjach, które budują wspólnotę, i o teatrze, który wychodzi do ludzi – także na ławki w parku.

Redakcja: Nie ma u Was wakacyjnej przerwy – teatr żyje pełnią życia, a projektów jest naprawdę sporo. Cofnijmy się na moment – co już udało się zrealizować w ostatnich miesiącach?

Konrad Pruszyński: Ten sezon był dla nas zdecydowanie najbardziej intensywny do tej pory. Zrealizowaliśmy dwie premiery, trzecia jest w trakcie pracy, a poza tym jeszcze kilka mniejszych projektów. Jedną z ważniejszych premier był spektakl Last Christmas, który przygotowywaliśmy na początku roku – równolegle z pracą nad Kłamstwem na podstawie Matki Witkacego.

Redakcja: Jak wyglądała praca nad tym spektaklem Last Chritsmas?

Konrad Pruszyński: To była rzeczywiście wielowątkowa opowieść o grupie przyjaciół spotykających się przy wigilijnym stole. Początkowo wszystko zapowiada się sielankowo, ale z czasem zaczynają wychodzić na jaw tajemnice, ukrywane emocje, nieprzepracowane konflikty. Rodzi się efekt kuli śnieżnej. Mam nadzieję, że dla widzów ta historia była poruszająca – zarówno fabularnie, jak i emocjonalnie. Sam spektakl kończy się – z naszej perspektywy – pozytywnie. Mimo że sięgaliśmy po głębokie, czasem trudne emocje, praca nad nim była dla nas bardzo przyjemna.

Redakcja: Reżyserowałeś ten spektakl?

Konrad Pruszyński: Tak, reżyserowałem i napisałem tekst. To był autorski projekt.

Redakcja: Pracujecie z aktorami z Gorzowa, często z osobami niezawodowymi, ale bardzo zaangażowanymi. Jak to wygląda w praktyce?

Konrad Pruszyński: Tak, to prawda – część naszych aktorów nie ma dyplomów szkół teatralnych. Ale szczerze mówiąc, nie lubię określenia „teatr amatorski”. Dla mnie aktor to ktoś, kto wkłada w to serce, poświęca czas, rozwija się i opowiada historię. Wielokrotnie widzieliśmy, że nasze spektakle naprawdę poruszają widzów, skłaniają do refleksji. To jest dla mnie sens teatru. Wolę więc mówić o teatrze z potrzeby serca, z pasji – a nie przez pryzmat formalnych kwalifikacji.

Redakcja: Przejdźmy do „Kultury po sąsiedzku” – to kolejny ciekawy projekt, który wyszedł w przestrzeń miejską.

Konrad Pruszyński: Tak, to był nasz debiut w tym programie i pierwszy raz, kiedy samodzielnie zrealizowaliśmy wydarzenia plenerowe w Gorzowie. 12 i 13 lipca pokazaliśmy spektakl Zapomniane pocałunki – inspirowany poezją i życiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Pierwszy pokaz odbył się na scenie plenerowej przy ul. Przyborowskiego – podobno jako pierwsze wydarzenie wykorzystujące tam profesjonalną infrastrukturę sceniczną. Drugiego dnia byliśmy w Parku Róż. Pogoda nas nie rozpieszczała, ale widzowie dopisali – a ich reakcje były niezwykle poruszające. Niektórzy dzielili się łzami, wzruszeniem, wspomnieniami.

Redakcja: Dlaczego właśnie Pawlikowska-Jasnorzewska?

Konrad Pruszyński: Przede wszystkim dlatego, że trwa Rok Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej – 9 lipca minęła 80. rocznica jej śmierci. To autorka bardzo wdzięczna dla teatru – jej twórczość przeszła do domeny publicznej, więc możemy z niej korzystać swobodnie. Ale przede wszystkim – jej poezja i biografia są niezwykle inspirujące. Emocje zawarte w jej wierszach są bardzo kompatybilne z jej życiem, co pozwalało aktorom na głęboką pracę. To był świetny poligon aktorski.

Redakcja: Skoro mowa o poligonie – czytanie performatywne też chyba spełnia taką funkcję?

Konrad Pruszyński: Zdecydowanie. To świetna forma – daje przestrzeń do eksperymentów, pozwala sprawdzić, jak tekst działa na widownię i na aktora. Często jest mniej „ustawiona” niż pełnoprawny spektakl, bardziej żywiołowa, z większą swobodą interpretacyjną. Zdarza się, że z takich prób rodzą się pomysły do spektakli.

Redakcja: A teraz – krok w przyszłość. Co przed Wami?

Konrad Pruszyński: Już w najbliższy piątek, 18 lipca, gramy spektakl Romantyczki – po długiej przerwie wracamy z nim do Gorzowa. Tym razem po raz pierwszy zagramy go w nowej przestrzeni – Den Studio przy ul. 8 Maja 8. To opowieść o zapomnianych twórczyniach epoki romantyzmu – kobietach, które pisały, tworzyły i myślały odważnie, choć funkcjonowały w patriarchalnym świecie. Przypominamy ich historie, fragmenty twórczości, budujemy z nich kolaż osobowości. Zapraszam serdecznie – bilety jeszcze są dostępne, choć być może to jedna z ostatnich okazji, by zobaczyć Romantyczki w Gorzowie.

Premiera już w sierpniu
Konrad Pruszyński: Jeszcze nie kończymy wakacji – w sierpniu odbędzie się premiera naszego najnowszego spektaklu Dwie blizny, opartego na komedii Aleksandra Fredry. To mniej znany tekst – a ja bardzo lubię sięgać po takie perełki. To zabawna historia o dworku zarządzanym przez kasztelanową, gdzie zjawiają się dwaj mężczyźni… z identyczną blizną nad okiem. Komedia pomyłek, tożsamości i ukrytych intencji. Spektakl wyreżyseruje Małgorzata Kocik – specjalistka od lekkiej formy i doskonała artystka. Premiera odbędzie się 9 sierpnia o godz. 20:00, kolejne pokazy 15 i 16 sierpnia – wszystkie w Ogrodzie Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie.

Redakcja: No to jesteśmy wyróżnieni, że mogliśmy jako pierwsi usłyszeć o tej premierze – i to w cyklu „W ogrodzie spraw”, a premiera spektaklu też odbędzie się w ogrodzie! Konrad Pruszyński – bardzo dziękujemy za wizytę w naszym plenerowym studiu.

Przewijanie do góry
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.