Odpowiedzialność osób publicznych za podejmowane decyzje oraz rozliczenie działań byłych ministrów to jeden z kluczowych elementów odbudowy zaufania do państwa prawa. Grzegorz Potęga wskazuje, że pełnienie funkcji ministerialnej nie zwalnia z konsekwencji.
– Nie może być tak, że ma się świadomość, że ministrem się bywa, a potem życie się potoczy tak, że nie będę brał za to odpowiedzialności – mówił Potęga w „Rozmowie dnia” w LCI. W jego ocenie sprawa Zbigniewa Ziobry ma wymiar zarówno symboliczny, jak i praktyczny, ponieważ dotyczy działań, które dziś są weryfikowane przez instytucje państwowe.
– On podejmował wiele bardzo kontrowersyjnych decyzji. Skutkują teraz tym, że musi stanąć w obliczu prawa i rozliczyć kwestie, które wzbudzają tyle emocji w społeczeństwie – zaznacza Potęga.
Jednym z najczęściej przywoływanych przykładów jest Fundusz Sprawiedliwości i przepływ środków do podmiotów, które, jak wskazuje wicemarszałek, nie powinny ich otrzymywać. – Te pieniądze trafiały do różnych podmiotów, do których tak de facto nie powinny trafiać – ocenia. Potęga podkreśla również, że rozliczenia nie dotyczą wyłącznie jednej osoby, ale są elementem szerszej naprawy systemu prawnego po latach chaosu i podważania wyroków.
– Ludzie idą do sądu w sprawach rozwodów czy majątkowych i okazuje się, że nie mogą skutecznie uzyskać wyroków, bo są one kwestionowane – mówi.
W jego opinii medialny aspekt sprawy, w tym list gończy, ma wymiar szczególnie wymowny w kontekście wcześniejszej roli Ziobry jako ministra sprawiedliwości. – Listy gończe kojarzymy z westernami, a Ziobro był sytuowany jako główny szeryf kraju – podkreśla.
Zwraca uwagę, że odpowiedzialność w polityce powinna wyglądać podobnie jak w życiu codziennym: jeśli ktoś popełnia wykroczenie, powinien ponieść konsekwencje. – Minister Żurek wziął na siebie pełną odpowiedzialność, zapłacił mandat. Donald Tusk także przyjął mandat i stracił prawo jazdy. A politycy prawicy zamiast brać na klatę swoje grzechy, uciekają do Budapesztu – ocenia Potęga.




