O środkach dla organizacji pozarządowych, budżecie województwa i trudnych decyzjach rozmawialiśmy z przewodniczącą Sejmiku Województwa Lubuskiego Anną Synowiec.
Katarzyna Kozińska: Kibicowała pani Nikoli Domowicz i Dominice Piwkowskiej z UKS Nowiny Wielkie. Szóste miejsce w olimpijskiej rywalizacji dwójek kobiet to ogromny sukces. Emocje były duże?
Anna Synowiec: Ogromne. Były łzy wzruszenia po występie naszych saneczkarek. W Nowinach Wielkich panowała niesamowita atmosfera. To województwo lubuskie ma wspaniałe ambasadorki – i stypendystki marszałka. Jestem niezwykle dumna i wdzięczna za ten występ.
Czy za tą dumą pójdzie konkretne wsparcie? Warunki do treningów wciąż pozostawiają wiele do życzenia.
Mam nadzieję, że takie rozmowy się rozpoczną. Zapraszamy do Urzędu Marszałkowskiego – gminę Witnica, Ministerstwo Sportu i Turystyki. UKS Nowiny Wielkie to nie jest jednorazowy sukces. To już trzecia olimpijska reprezentacja z tego klubu. To powinno przełożyć się na realne inwestycje i promocję tej dyscypliny w regionie. U mnie zielone światło jest na pewno.
Najlepsi uczniowie, studenci i młodzi artyści odebrali stypendia marszałka. Zainteresowanie było duże?
Bardzo duże. Mamy kilka programów – od stypendiów naukowych i artystycznych po „Lubuskie Talenty” i „Lubuskich Zawodowców”. To najlepsza inwestycja w naszą młodzież. Spotkanie z tymi młodymi ludźmi, poznanie ich osiągnięć – to ogromna satysfakcja. To są najlepiej wydane pieniądze.
Program będzie kontynuowany?
Nie będzie cięć. A myślę, że w przyszłości środki mogą być nawet zwiększane.
Do 2 marca trwa nabór w konkursie „Lubuskie Obywatelskie Inicjatywy Młodzieżowe”. Jest o co walczyć?
Oczywiście. Jedna fundacja czy stowarzyszenie może złożyć dwa projekty – łącznie do 30 tysięcy złotych. Wspieramy inicjatywy związane ze sportem, ekologią, zdrowiem psychicznym – wszystkim, co odpowiada na realne potrzeby młodych. Zachęcam organizacje z całego regionu. Mamy 30 radnych w sejmiku – każdy może być ambasadorem tego programu w swojej społeczności.
Jest też konkurs dla seniorów.
Bo seniorzy w Lubuskiem są aktywni jak nigdy wcześniej. To nie jest pokolenie zamknięte w domach. Oni chcą działać, wychodzić do ludzi, budować relacje. Największym problemem często jest samotność. Programy dla seniorów pomagają tworzyć wspólnoty – wyjścia do teatru, kina, aktywności w instytucjach kultury. To wspiera i ich, i rozwój regionu.
Przejdźmy do budżetu. Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie otrzyma w tym roku mniejszą dotację – 300 tysięcy złotych zamiast miliona. Co dalej?
To początek roku. Rozmawiałam już z kanclerzem. Akademia potrzebuje wsparcia – zwłaszcza w kontekście inwestycji i trudnej sytuacji po pożarze budynku. Wspieramy kierunki medyczne także poprzez stypendia, ale wiem, że potrzebne są też środki inwestycyjne. Jestem przekonana, że będziemy o tym rozmawiać i to wsparcie powinno być większe.
Filharmonia Gorzowska także otrzymała wsparcie, choć było zagrożenie, że wrześniowy repertuar stanie pod znakiem zapytania.
Tak, pół miliona złotych. To instytucja miejska, ale działa regionalnie i ponadregionalnie. Nie możemy jej porównywać z Filharmonią Zielonogórską, która jest instytucją wojewódzką. Cieszę się, że radni jednogłośnie wsparli tę decyzję. Festiwale, musicale, castingi – to aktywizuje mieszkańców i młodych artystów.
A transport? Kiedy mieszkańcy odczują realne efekty powołania spółki transportowej województwa?
Spółka dopiero rozpoczęła działalność, więc potrzeba czasu. Ale nie będziemy biernie czekać. Myślę, że po pół roku zrobimy konkretne „sprawdzam”. Połączenia Intercity do Poznania są potrzebne i cieszą się rekordową frekwencją, ale to nie rozwiązuje problemu wykluczenia komunikacyjnego mniejszych miejscowości. Nadal są zgłoszenia dotyczące rozkładów, likwidacji połączeń czy braku koordynacji autobusów z koleją. To wymaga systemowych działań.
Czyli przed regionem intensywny rok?
Zdecydowanie. Inwestujemy w młodzież, wspieramy seniorów, kulturę i edukację, a jednocześnie porządkujemy transport. To nowe rozdanie dla województwa lubuskiego – i chcemy, by mieszkańcy realnie je odczuli.



