Przed wyborami szefa lubuskich struktur Koalicji Obywatelskiej prof. Waldemar Sługocki zapowiada walkę o trzecią kadencję. W „Rozmowie dnia” LCI podsumowuje dekadę kierowania partią w regionie, odpowiada na pytania o rywalizację z Elżbietą Polak i Markiem Cebulą oraz przedstawia plan na kolejne lata. – Polityka nie jest grą jednej osoby. To dzieło całego zespołu – podkreśla.
8 marca odbędą się wybory szefów regionów Koalicji Obywatelskiej. W Lubuskiem ma pan dwoje kontrkandydatów: Elżbietę Polak i Marka Cebulę. Z jakim celem pan startuje?
Żeby zwyciężyć – to oczywiste. Startuję, bo chcę kontynuować misję, którą realizuję od dekady. Najpierw jako komisarz, potem przez dwie pełne kadencje jako przewodniczący Platformy Obywatelskiej w regionie, a dziś Koalicji Obywatelskiej, już w szerszej formule, po integracji z Nowoczesną i Inicjatywą Polską. Chcę kontynuować sprawdzony kierunek, ale mam też nowe propozycje.
Gdy obejmował pan stery w 2016 roku, poparcie dla PO w regionie wynosiło około 14–15 procent. Dziś KO jest na silnej pozycji. Co było kluczowe?
Postawiłem na integrację i podmiotowość członków. Okazało się, że ludzie działający w tej samej partii od lat często się nie znali. Ktoś z południa regionu nie miał okazji spotkać się z kimś z północy. Zorganizowaliśmy cykl debat i spotkań, które pozwoliły się poznać i odbudować zaufanie.
Drugim krokiem było włączenie wszystkich szefów struktur powiatowych do zarządu regionu. To nie wynikało ze statutu, to była moja decyzja. Chciałem, by partia żyła w każdym powiecie, a nie tylko w Zielonej Górze i Gorzowie. To stworzyło sprzężenie zwrotne między „dołami” a kierownictwem.
Dziś KO współrządzi regionem, ma silną reprezentację w samorządach: 9 na 12 starostw, 14 radnych w sejmiku. Na co dalej stawiacie?
Mamy marszałka, dwóch wicemarszałków, przewodniczącą sejmiku, wojewodę, większość w radach miast Zielonej Góry i Gorzowa, prezydenta Zielonej Góry. To pokazuje skalę odpowiedzialności, jaką bierzemy za region.
Ta siła przekłada się także na skuteczność w pozyskiwaniu środków centralnych. Kompetentnie przygotowane projekty i dobra współpraca z rządem to klucz do sukcesu.
Co powiedziałby pan kontrkandydatom?
Życzę powodzenia, ale też apeluję o odpowiedzialność. To, co osiągnęliśmy, jest efektem wspólnej pracy. Polityka nie jest grą jednej osoby. Prowadźmy kampanię tak, by nie deprecjonować własnego środowiska i nie rozpowszechniać nieprawdziwych informacji. Po wyborach musimy dalej współpracować.
A jeśli pan przegra?
Jeśli wygram – nikogo nie będę wypychał. Jeśli przegram – również będę wspierał nowe kierownictwo. Zawsze korzystałem z potencjału ludzi. Każdego traktuję podmiotowo.
To trzecia próba.
Mam nadzieję, że i tym razem będzie skuteczna. Chcę wziąć odpowiedzialność po raz trzeci. Podejmowałem trudne decyzje, porządkowałem struktury, ale nigdy nie działałem przeciwko ludziom, tylko dla dobra organizacji.
Co nowego chce pan zaproponować?
Powrót do systematycznych wyjazdowych posiedzeń zarządu, w każdym powiecie, według harmonogramu. Chcę, by raz w miesiącu zarząd spotykał się w innym miejscu regionu, rozmawiał nie tylko z lokalnymi strukturami, ale i z mieszkańcami. COVID przerwał tę formułę, teraz chcę do niej wrócić w uporządkowany sposób.
Ilu jest lubuskich działaczy KO?
Integracja pozostaje fundamentem. W regionie mamy ponad 850 aktywnych działaczy. Ostatnie duże spotkanie integracyjne zgromadziło ponad 300 osób. To pokazuje skalę zaangażowania.
Na ile te wybory regionalne ustawią partię przed 2027 rokiem?
Struktury są dziś uporządkowane i sprawne. Biuro regionu działa transparentnie, proces rejestracji kandydatów przebiegł bez zarzutu. Nowy przewodniczący – ktokolwiek nim będzie – zaproponuje własny skład zarządu. To naturalne. A rok 2027 będzie kluczowy. Scena polityczna się zmienia, wybory będą trudne. Musimy przygotować mądre listy, dobry program i prowadzić rozsądną rywalizację, bez przekraczania granic. W Lubuskiem chcemy utrzymać pozycję najsilniejszego ugrupowania.
W kampanii pojawiły się komentarze wokół konferencji Marka Cebuli i obecności prezydenta Zielonej Góry.
Nie budujmy narracji na podstawie komunikatów niewerbalnych. Prezydent Marcin Pabierowski oficjalnie, werbalnie poparł mnie na konferencji prasowej, za co dziękuję. Współpracujemy od lat, wspierałem go w kampanii i to naturalne, że dziś on wspiera mnie. A na konferencji wojewody także bym się pojawił, ale miałem umówione spotkania.
8 marca – decydujący dzień.
Tak. Wierzę w mądrość naszych członków. Zachęcam do udziału w wyborach i do odpowiedzialnej decyzji. Chcę dalej integrować i wzmacniać lubuską Koalicję Obywatelską.




