Od zawsze dowodzą, nie zawsze w mundurze

Kobiety w straży pożarnej stanowią jedynie 8 procent w skali kraju o wiele więcej jest ich w policji Zdjęcie ilustracyjne  Od zawsze dowodzą nie zawsze w mundurze

O roli kobiet w Państwowej Straży Pożarnej, zmianach w pracy strażaków oraz o tym, dlaczego bezpieczeństwo zaczyna się w domu – rozmawiamy ze starszą kapitan Aleksandrą Świstel z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Gorzowie Wielkopolskim.

W rozmowie pojawia się także temat edukacji mieszkańców, nowych wyzwań związanych z bezpieczeństwem oraz znaczenia kobiet w budowaniu systemu ochrony ludności.

Rozmowę prowadziła Katarzyna Kozińska z Lubuskiego Centrum Informacyjnego, a jej gościem była st. kpt. Aleksandra Świstel z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Gorzowie Wielkopolskim.

K.K.: Pani kapitan, jak wygląda dziś obecność kobiet w straży pożarnej? Ile jest ich w regionie lubuskim i w całym kraju?

A.Ś.: Nie jesteśmy tutaj wyjątkiem. Zarówno w województwie lubuskim, jak i w skali kraju kobiety stanowią około 8 procent funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej.

K.K.: To wciąż niewiele.

A.Ś.: W porównaniu z innymi służbami rzeczywiście jest to niewielki odsetek. Wynika to jednak ze specyfiki naszej służby. Nie jest nas dużo, ale na pewno jesteśmy ważnym elementem funkcjonowania całej struktury.

K.K.: Zmienia się też sama rola straży pożarnej. To już nie tylko gaszenie pożarów.

A.Ś.: Dokładnie. Kiedyś głównym zadaniem było gaszenie pożarów, dziś stanowi to około 30 procent naszych działań. Reszta to m.in. wypadki drogowe, pomoc innym służbom, wsparcie medyków, działania ratownicze czy szeroko rozumiana edukacja w zakresie bezpieczeństwa.

K.K.: Czy w takich działaniach ważne są cechy, które często przypisujemy kobietom – organizacja, spokój, umiejętność koordynacji?

A.Ś.: Warto doprecyzować, że w naszym województwie kobiet jeżdżących bezpośrednio do zdarzeń jest niewiele – tylko cztery funkcjonariuszki pełnią służbę w podziale bojowym. Większość pracuje w innych obszarach, np. w biurach. Ale rzeczywiście cechy takie jak dobra organizacja czy umiejętność pracy w zespole pomagają nam funkcjonować w często bardzo męskich zespołach.

K.K.: W ostatnich latach coraz więcej mówi się o bezpieczeństwie – także w kontekście ustawy o ochronie ludności. Jaką rolę mogą odegrać w tym kobiety?

A.Ś.: Zawsze zastanawia mnie określenie „męski świat”. Jeśli mówimy o organizacji, reagowaniu, dbaniu o innych i dawaniu poczucia bezpieczeństwa, to przecież kobiety funkcjonują w tym świecie od zawsze. W domu jesteśmy liderkami systemu bezpieczeństwa – sprawdzamy, czy dzieci mają kurtkę, czy drzwi są zamknięte, czy ktoś bezpiecznie dotarł na miejsce. To naturalne kompetencje.

K.K.: Czyli można powiedzieć, że kobiety od dawna „dowodzą”, tylko często w przestrzeni domowej.

A.Ś.: Dokładnie tak. Bardzo często jesteśmy liderkami domowego systemu bezpieczeństwa.

K.K.: W sytuacjach kryzysowych ogromną rolę odgrywają emocje. Czy kobiety wnoszą w takie sytuacje więcej spokoju?

A.Ś.: Myślę, że nie można tego tak generalizować. Każdy z nas ma swoje cechy – niezależnie od płci. Najciekawsze w zespołach jest właśnie to, że się uzupełniamy. Nie chodzi o rywalizację, ale o współpracę i korzystanie z różnych kompetencji.

K.K.: Widziałam panią wielokrotnie podczas pikników i spotkań edukacyjnych dla dzieci. Widać, że potrafi pani świetnie przekazywać wiedzę o bezpieczeństwie.

A.Ś.: Także będąc mamami pełnimy tę rolę w domu dla naszych dzieci. To my uczymy ich o bezpieczeństwie. Edukacja jest bardzo ważną częścią naszej pracy także w straż. Nazywamy to prewencją społeczną. Uczymy mieszkańców – od przedszkolaków po seniorów – jakie zagrożenia mogą pojawić się w codziennym życiu i jak sobie z nimi radzić.

K.K.: Czyli strażacy coraz częściej są także edukatorami.

A.Ś.: Tak. Kiedyś skupialiśmy się głównie na działaniach operacyjnych i technicznych zabezpieczeniach. Z czasem zauważono, że inwestowanie w sprzęt i samochody nie zawsze zmniejsza liczbę ofiar. Najważniejsze jest przygotowanie ludzi – żeby wiedzieli, jak reagować w sytuacji zagrożenia.

K.K.: Jeśli ktoś chciałby zaprosić strażaków na taką prelekcję – szkoła, organizacja, instytucja – jak to zrobić?

A.Ś.: Wystarczy skontaktować się z najbliższą jednostką Państwowej Straży Pożarnej. W województwie mamy też cztery sale edukacyjne dla dzieci, w których uczymy m.in., jak reagować na pożar w domu, czym jest czujka dymu czy kiedy używać gaśnicy.

K.K.: W takich sytuacjach bohaterami bywają nawet dzieci.

A.Ś.: To prawda. Dzieci często reagują bardzo naturalnie i nie boją się zadzwonić po pomoc. W wielu przypadkach właśnie one ratują życie.

K.K.: Rozmawiamy w okolicach Dnia Kobiet, ale nie chodzi tylko o podkreślanie różnic, raczej o docenienie różnorodności.

A.Ś.: Dokładnie. Siła fizyczna jest ważna, ale nie jest jedyną cechą potrzebną w tej służbie. Wrażliwość czy empatia nie zmniejszają skuteczności dowodzenia. Człowiek w kryzysie potrzebuje nie tylko jasnych poleceń, ale też poczucia, że ktoś nad nim czuwa.

K.K.: Czyli chodzi o współtworzenie systemu bezpieczeństwa.

A.Ś.: Tak. Kiedyś kobiety próbowały dopasować się do „męskiego świata”. Dziś coraz częściej go współtworzymy – uzupełniając się nawzajem.

K.K.: Na koniec pytanie w lekkim tonie – widzę, że dziś jest spódnica. W straży można też nosić spodnie?

A.Ś.: Oczywiście, od kilku lat. Ale skoro mamy Dzień Kobiet, postanowiłam dziś wyglądać bardziej kobieco.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.