W katalogu prowadzonym przez służby konserwatorskie znajduje się ponad sto zabytków ruchomych, które w ciągu ostatnich dziesięcioleci zniknęły z kościołów i innych obiektów na terenie województwa lubuskiego. To obrazy, rzeźby, elementy wyposażenia świątyń, a nawet fragmenty mechanizmu zegara. Choć część z nich przepadła bez śladu, niektóre – czasem po wielu latach – wracają na swoje miejsce.
W kilku polskich obiektach, m.in. w Wilanowie i warszawskich Łazienkach, na ścianach znajdziemy puste ramy, które maja upamiętniać dzieła sztuki zrabowane lub zniszczone przez Niemców i Sowietów podczas II wojny światowej. Również w Lubuskiem moglibyśmy takie symboliczne ślady po zabytkach ruchomych pozostawić w kilkudziesięciu obiektach. Lubuski wojewódzki konserwator zabytków prowadzi publiczny katalog dzieł sztuki skradzionych lub zaginionych na terenie naszego regionu. Obejmuje on obiekty utracone głównie w drugiej połowie XX wieku i po 1989 roku. Jak podkreślają konserwatorzy, status zaginionego zabytku jest szczególny – nie usuwa się go z ewidencji, ponieważ zawsze istnieje szansa na jego odzyskanie. Informacje o takich obiektach trafiają również do ogólnopolskiego wykazu zabytków skradzionych lub wywiezionych nielegalnie za granicę.
Według danych policji na terenie województwa lubuskiego w przeszłości dochodziło do licznych włamań do świątyń – tylko w latach 2002–2006 odnotowano 34 takie zdarzenia. Łupem złodziei padały obrazy, rzeźby, monstrancje czy księgi liturgiczne. Dlatego konserwatorzy zachęcają do przeglądania katalogów zaginionych zabytków i zgłaszania wszelkich informacji o obiektach pojawiających się na aukcjach czy w kolekcjach prywatnych.
Wśród zaginionych lubuskich dzieł znajdują się przede wszystkim elementy wyposażenia kościołów. Świątynie, często położone w niewielkich miejscowościach i przez lata słabiej zabezpieczone, były łatwym celem dla złodziei.
Przykłady zaginionych zabytków:
Borów Polski (powiat nowosolski)
Jednym z najbardziej znanych przypadków jest seria kradzieży z kościoła filialnego pw. św. Klemensa. Zniknęły stamtąd m.in. barokowe obrazy zdobiące chorągwie procesyjne, przedstawiające m.in. Matkę Bożą z Dzieciątkiem i św. Janem Chrzcicielem czy scenę Nawiedzenia. Dzieła powstały prawdopodobnie w śląskich warsztatach w drugiej połowie XVIII wieku.
Chotków (powiat żagański)
Z kościoła parafialnego pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny zniknął XVII-wieczny mechanizm zegara wieżowego wykonany z żelaza i drewna. Był to przykład dawnej techniki zegarmistrzowskiej stosowanej w świątyniach regionu.

Janiszowice (powiat krośnieński)
Z kościoła parafialnego skradziono m.in. XVII-wieczne mosiężne świeczniki oraz XIX-wieczną misę chrzcielną z cyny. Były to elementy wyposażenia liturgicznego charakterystyczne dla pogranicza śląsko-łużycko-brandenburskiego.
Żagań
Z zakrystii jednego z kościołów zniknął barokowy cynowy zbiornik na wodę – część lawaterza używanego podczas liturgii.
Brzeźnica (powiat żagański)
Z kapliczki stojącej przed plebanią skradziono drewnianą, polichromowaną figurę św. Jana Nepomucena z XVIII wieku – jedną z licznych rzeźb tego świętego, który szczególnie popularny był na terenach dawnych Czech i Śląska.
Pyrzany (powiat gorzowski)
Do najbardziej dotkliwych strat należy kradzież kielicha mszalnego z 1615 roku wraz z pateną. Zabytek znany jest dziś głównie z dokumentacji konserwatorskiej z lat 60. i 80., która ma pomóc w jego identyfikacji, gdyby kiedykolwiek pojawił się na rynku antykwarycznym.
Kradzieże z Konotopu
Szczególnie głośna była sprawa kradzieży portretów epitafijnych z kościoła św. Anny w Konotopie w powiecie nowosolskim. W 2003 roku zniknęło osiem takich obrazów, a w 2010 roku kolejne dwa. Był to unikatowy w skali kraju zespół portretów nagrobnych związanych z dawną lokalną szlachtą.

Czasem wracają
Choć wiele dzieł sztuki przepadło bez śladu, zdarzają się także historie z happy endem. W 2023 roku policjanci z Nowej Soli odzyskali barokowy portret epitafijny Heleny Bojanowskiej z 1720 roku, skradziony właśnie z konotopskiego kościoła dwadzieścia lat wcześniej. Obraz, wykonany techniką olejną na blasze, został odnaleziony dzięki czujności regionalisty, który zauważył jego ofertę sprzedaży w internecie i powiadomił służby konserwatorskie. Takie przypadki pokazują, że nawet po wielu latach skradzione zabytki mogą się odnaleźć – często dzięki współpracy policji, historyków sztuki i pasjonatów lokalnej historii. Dzięki staraniom konserwator Kamili Domagalskiej i księdza, po latach odnaleziono figurę z kościoła pw. Marii Magdaleny w Nowym Miasteczku, która figurowała w Krajowym Wykazie Zabytków Skradzionych.
W przypadku dzieł sztuki historia często jeszcze się nie kończy – a odnalezienie jednego obrazu czy rzeźby potrafi po latach przywrócić fragment utraconej pamięci regionu. Doskonałym przykładem takiego powrotu, chociaż nie do końca, jest sarkofag rzymski z pałacowego parku w Zatoniu. Oryginał, zaginiony pod koniec XX wieku, znalazł się w Muzeum Narodowym w Warszawie. W Zatoniu stanęła jego wierna kopia. Ale tę historię opowiemy osobno.




