Lubuskie od lat próbuje odpowiedzieć na proste, ale kluczowe pytanie: po co właściwie turysta ma tu przyjechać? Odpowiedź zmieniała się przez dekady – od kurortów nad jeziorami i grzybów, przez sentymentalne podróże dawnych mieszkańców, aż po próby budowania marki regionu w oparciu o kulturę, wino i lokalną kuchnię. Ale każda wizyta zaczyna się od… zaproszenia.
Paradoks polega na tym, że turystyczny potencjał tej części dzisiejszej Polski dostrzeżono dużo wcześniej niż powstało samo województwo lubuskie. Już przed 1945 rokiem był to teren wypoczynkowy dla mieszkańców berlińskiej aglomeracji i Brandenburgii. Rozwijały się tu miejscowości o charakterze kurortowym, takie jak Ośno Lubuskie czy Łagów, gdzie przyjeżdżano nad jeziora, do lasów i uzdrowiskowych pensjonatów.
Po wojnie turystyczny charakter wielu miejscowości próbowano odtwarzać, ale już w zupełnie innych realiach. W latach PRL szczególną popularność zdobył właśnie Łagów, „perła Ziemi Lubuskiej”, nie tylko dzięki malowniczemu położeniu między jeziorami, lecz także za sprawą filmowców. Realizowano tu filmy, a od końca lat 60. Organizowano festiwal filmowy, z czasem przekształcone w Lubuskie Lato Filmowe, przyciągały aktorów, reżyserów i turystów.
Podobną rolę odgrywała Sława, której jezioro zaczęto reklamować jako „śląskie morze”. Nad wodą powstawały ośrodki wypoczynkowe dla mieszkańców Wrocławia oraz przemysłowego Śląska, którzy szukali letniego oddechu od kopalń i hut.

Turystyka sentymentalna i peryferia
Po 1989 roku, wraz z otwarciem granicy, w regionie pojawili się kolejni goście – tzw. heimatowcy, dawni niemieccy mieszkańcy tych ziem i ich potomkowie. Odwiedzali rodzinne miejscowości, cmentarze i dawne domy. Była to jednak turystyka sentymentalna, która nie mogła stać się podstawą rozwoju całego regionu. Już w latach 90. pojawiła się koncepcja tzw. planu Stolpego – według której zachodnia Polska, z jeziorami i lasami Lubuskiego, miała stać się rekreacyjnym zapleczem dla aglomeracji berlińskiej. W Polsce – zwłaszcza w latach 90. – pomysł wywoływał sporo kontrowersji. Krytycy twierdzili, że region mógłby zostać sprowadzony do roli „turystycznego zaplecza Berlina”, rozwój gospodarczy byłby uzależniony od niemieckiego kapitału, a Lubuskie pełniłoby funkcję peryferyjnego regionu usługowego.
Lubuskie przez długie lata pozostawało na turystycznych obrzeżach Polski odcinając jedynie kupony od przygranicznego położenia, co było widoczne zwłaszcza w przypadku przyjazdów na bazary w Łęknicy, Gubinie, czy Słubicach. Przyjeżdżano tu raczej przypadkiem: w drodze nad morze, na weekend nad jezioro albo, jak żartobliwie powtarzano, „po grzyby”. Ten stereotyp był tak silny, że jeszcze na początku XXI wieku podczas targów turystycznych region reklamowano chaszczami na zdjęciach oraz… wypchanym dzikiem. W pewnym sensie symbolizowało to problem, z którym Lubuskie mierzy się do dziś: jak opowiedzieć o sobie światu.

Kraina jezior i lasów – karta już zagrana
Rzeczywiście, przyrodnicze atuty regionu są ogromne. To najbardziej zalesione województwo w Polsce – lasy zajmują niemal połowę jego powierzchni, a wśród nich znajduje się ponad 500 jezior oraz liczne parki narodowe i krajobrazowe. Problem polega na tym, że w Polsce jest już kilka regionów zbudowanych na podobnym przekazie, choćby Mazury czy Pomorze. W efekcie slogan „kraina jezior i lasów” przestaje wystarczać.
Widać to także w statystykach. Lubuskie odwiedza rocznie około 650 tys. turystów, ale tylko część z nich zostaje tu na noc. W 2023 roku nocleg wybrało zaledwie 141 tys. osób. To pokazuje, że region jest częściej miejscem krótkiego postoju niż kilkudniowego pobytu.
Coraz więcej wskazuje jednak na to, że nowa turystyczna opowieść o Lubuskiem rodzi się na styku historii, kultury i smaków. Jednym z jej filarów jest winiarstwo. Zielonogórskie tradycje uprawy winorośli sięgają średniowiecza, a dziś region znów staje się najważniejszym ośrodkiem polskiego winiarstwa. W województwie działa kilkadziesiąt winnic, a wydarzenia takie jak Winobranie czy festiwale otwartych piwnic przyciągają coraz więcej gości. Wraz z nimi rozwija się enoturystyka – odwiedzanie winnic, degustacje i poznawanie historii lokalnego wina. To jeden z niewielu wyróżników regionu w skali kraju. Winiarstwo, początkowo fanaberia kilku ludzi, dzięki wsparciu samorządu staje się lokomotywą rozwoju turystyki.
Drugim elementem jest turystyka kulinarna. Miód, ryby z lubuskich jezior, rzemieślnicze sery czy lokalne wędliny coraz częściej pojawiają się w ofercie restauracji i gospodarstw agroturystycznych. Do tego dochodzą tematyczne szlaki turystyczne: pałaców i parków, kościołów drewnianych czy Szlak Wina i Miodu. Niestety często oprócz hałasu wokół wyznaczenia takiej trasy później zapominamy o jego promowaniu.

Problem pakietu
I tutaj znajduje się gwóźdź, na którym powinniśmy powiesić nasza turystyczną strategię. Wciąż brakuje nam czegoś, co w wielu regionach Europy jest standardem: gotowych pakietów turystycznych. Takich, które pozwalają spędzić trzy lub cztery dni w jednym miejscu, korzystając z zaplanowanego programu – od zwiedzania zabytków po degustacje i wydarzenia kulturalne.
Dziś często wygląda to inaczej: atrakcje istnieją, ale są rozproszone, a turysta musi sam złożyć z nich plan podróży. I jeszcze jeden paradoks lubuskiej turystyki polega na tym, że region wciąż bardziej zabiega o przyjezdnych z daleka niż o własnych mieszkańców i turystów z najbliższych województw. Tymczasem po pandemii bardzo wyraźnie wzrosło znaczenie tzw. turystyki wewnętrznej – krótkich wyjazdów weekendowych w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Właśnie tu Lubuskie ma ogromny potencjał: bliskość Berlina, Wielkopolski czy Dolnego Śląska. Pamiętajmy też, że pisząc o gościach z okolicy, musimy brać gości z terenów przygranicznych Brandenburgii i Saksonii.

Sztuka opowiadania
Największym wyzwaniem pozostaje jednak coś jeszcze – tożsamość regionu. Lubuskie to dość sztucznie wykreowana kraina, w której nakładają się różne warstwy historii: niemieckiej, kresowej, wielkopolskiej, łużyckiej. Przez lata traktowano to raczej jako wstydliwy problem niż potencjał. Pokazał to chociażby Jarosław Kaczyński zarzucając Lubuszanom i mieszkańcom Dolnego Śląska proniemieckość. Wciąż zbyt rzadko potrafimy opowiedzieć turystom historię miejsca, w którym przenikają się losy dawnych mieszkańców i tych, którzy przyjechali tu po 1945 roku z Kresów. Nie potrafimy mówić o przeszłości bez próby tłumaczenia naznaczonego tłumaczeniem się dlaczego tutaj jesteśmy.
Bez takiej opowieści trudno zbudować markę regionu. A przecież to właśnie historia – obok wina, kuchni i krajobrazu – może stać się największym atutem Lubuskiego. Zawiadujący naszą turystyką doskonale zdają sobie sprawę, stąd targi, próby zatrzymania pędzących nad morze Czechów i mnożenie winiarskich imprez. Na razie jednak wciąż zdarza się, że gdzieś w Polsce, nawet w programach informacyjnych, ktoś myli dwa województwa: lubuskie i lubelskie. I może właśnie od tego trzeba zacząć turystyczną strategię: najpierw powiedzieć światu, gdzie jesteśmy – a dopiero potem przekonać go, żeby tu przyjechał. Niestety, o Lubuskiem nadal w Polsce mówi się zazwyczaj przy tragediach, jak chociażby upadek balonu lub granicznych korkach. Może to wynika wciąż z polskiego kompleksu – nie potrafimy się chwalić. Chyba, że jesteśmy politykami.
Też mi wielka sprawa, turystyka… Czy wiecie, że Małopolska zarabia na tej podobno niepoważnej dziedzinie gospodarki 20 mld zł. My 1,5 mld. Może nie mamy Tatr, Wawelu i Wieliczki, ale zdecydowania mamy czym się pochwalić. I powoli uczymy się to robić.

Najważniejsze szlaki turystyczne
Lubuski Szlak Wina i Miodu
Powstał w 2007 r. i prowadzi przez winnice, pasieki, gospodarstwa agroturystyczne i muzea związane z tradycją winiarską regionu. Na trasie znajduje się ponad 60 obiektów, m.in. Lubuskie Centrum Winiarstwa w Zaborze. Szlak pozwala poznać historię uprawy winorośli i pszczelarstwa na Ziemi Lubuskiej oraz współczesne odrodzenie winiarstwa
Szlak Kościołów Drewnianych
Krótka, ok. 23-kilometrowa trasa prowadząca przez jedne z najcenniejszych zabytków architektury drewnianej w Regionie Kozła: świątynie w Klępsku, Chlastawie i Kosieczynie. Szczególnie znany jest kościół w Klępsku z bogatymi malowidłami z XVII wieku.
Szlak Organów w Lubuskiem
Łączy świątynie z zabytkowymi instrumentami, m.in. w Świebodzinie, Gościkowie-Paradyżu czy w kościele Mariackim w Gorzowie. Część z nich to instrumenty barokowe i romantyczne, wykorzystywane podczas koncertów i festiwali muzyki organowej. To uczta nie tylko dla melomanów.
Szlak Pałaców i Dworów Ziemi Lubuskiej
Trasa prowadząca przez liczne rezydencje arystokratyczne regionu – m.in. w Mierzęcinie, Wiechlicach, zielonogórskim Zatoniu czy Brodach. Wiele z nich przekształcono w hotele, lokale gastronomiczne lub centra konferencyjne, inne wciąż czekają na rewitalizację.
Szlak Fortyfikacji i Architektury Militarnej
Najbardziej znanym punktem jest Międzyrzecki Rejon Umocniony – jeden z największych systemów bunkrów w Europie. Na trasie znajdują się także twierdze, schrony i pozostałości dawnych fortyfikacji z XIX i XX wieku.
Lubuskie Pomniki Historii
„Pomnik Historii” to najwyższa forma ochrony zabytków w Polsce, nadawana rozporządzeniem prezydenta RP najcenniejszym obiektom dziedzictwa kulturowego.
Park Mużakowski
Rozległy park krajobrazowy założony w XIX w. przez księcia Hermanna von Pückler-Muskau. Jeden z najpiękniejszych parków krajobrazowych Europy, rozciągający się po obu stronach Nysy Łużyckiej. Wpisany także na listę UNESCO.
Zespół poaugustiański w Żaganiu
Barokowy kompleks klasztorny z XVII–XVIII wieku z monumentalnym kościołem Wniebowzięcia NMP i słynną biblioteką klasztorną. Jedna z najważniejszych budowli sakralnych zachodniej Polski.
Kościół w Klępsku
Drewniana świątynia z XIV wieku z unikatowymi polichromiami z czasów reformacji. Wnętrze zawiera ponad sto malowideł i inskrypcji o tematyce biblijnej.
Pocysterski zespół klasztorny w Gościkowie‑Paradyżu
Jedna z najcenniejszych realizacji architektury cysterskiej w Polsce. Zespół klasztorny powstał w XIII wieku i zachował imponujące barokowe wnętrza oraz bogate wyposażenie.
Sanktuarium Matki Bożej Rokitniańskiej
Późnobarokowa bazylika będąca najważniejszym ośrodkiem kultu maryjnego w regionie. Znajduje się tu słynący łaskami obraz Matki Bożej Rokitniańskiej.
Zamek Piastowski w Międzyrzeczu
Średniowieczna warownia wzniesiona w XIV wieku przez króla Kazimierza Wielkiego. Wraz z otaczającym zespołem dworsko-parkowym jest jednym z najważniejszych zabytków świeckiej architektury obronnej regionu.
Dawne sanatorium w Trzebiechowie
Kompleks sanatoryjny z początku XX wieku zaprojektowany przez wybitnego architekta Henry van de Velde. Uznawany za jedno z najważniejszych dzieł europejskiej architektury secesyjnej i modernistycznej. Status Pomnika Historii otrzymał w 2025 r.




