Słońce, muzyka ludowa i dziesiątki stoisk pełnych regionalnych przysmaków – tegoroczne Kaziuki w Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze–Ochli znów okazały się jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń w regionie. Na jarmarku pojawiły się tłumy odwiedzających, a swoje wyroby zaprezentowało aż 160 wystawców.
Najbardziej barwna i smakowita niedziela w roku nie zawiodła. Kaziuki – nawiązujące do wileńskich tradycji odpustowych ku czci św. Kazimierza – po raz kolejny ożywiły skansen w Ochli. Wśród zapachów świeżego chleba, wędlin, miodów, serów i wielkanocnych wypieków, odwiedzający mogli także podziwiać rękodzieło i spróbować własnych sił w warsztatach, m.in. pisankarskich oraz rzeźbienia w mydle.
– Już przed Wielkanocą zaczynamy świętować – mówił na rozpoczęciu wydarzenia dyrektor Tadeusz Woźniak, tłumacząc, że Muzeum Etnograficzne to nie jest takie muzeum, gdzie ogląda się w kapciach gabloty z muzealiami: – Tutaj się chodzi, tutaj się smakuje, tutaj się wącha różne potrawy i można samemu spróbować nawet zrobić pisanki. Dlatego cieszę się bardzo, że Zarząd Województwa Lubuskiego to docenia i zawsze nas wspomaga duchowo.
– I nie tylko duchowo – marszałek województwa lubuskiego Sebastian Ciemnoczołowski podkreślał, że skansen w Ochli jest jednostką należącą do samorządu województwa. Równie dobrą decyzją było utworzenie 10 lat temu Lubuskiego Centrum Produktu Regionalnego, jednego z niewielu w Polsce. – Naprawdę jest z czego czerpać, Lubuskie ma się czym chwalić. Dziczyzna, wędliny, sery, miody, wina, prawdziwe chleby – przebogactwo smaków. A frekwencja dzisiaj jest niesamowita – mówił marszałek, dziękując dyrektorowi i pracownikom muzeum za piękną organizację wydarzenia.
– Kaziuki wpisały się już doskonale w nasze tradycje, takie staropolskie. Lubuskie jest regionem wielokulturowym, mamy tu wiele smaków i tradycji. Dziś zapraszamy serdecznie na żur – taki tradycyjny żurek, który wywodzi się ze Śląska. Kiedyś była to potrawa biednych chłopów, a dziś to jedna z najważniejszych pyszności na stole wielkanocnym – zachęcała członkini zarządu Anna Chinalska.
– Bez wątpienia zawsze czekam na ten przedświąteczny czas i właśnie Kaziuki w Ochli, bo to miejsce jest po prostu przepiękne i idealne do takich wydarzeń. To tutaj możemy kupić przed świętami różnego rodzaju wyroby przygotowane przez lubuskich rzemieślników – zarówno spożywcze, jak i artystyczne. Dzisiaj dopisała pogoda, świeci słońce, a to wszystko sprawia, że naprawdę nie być tutaj dziś to po prostu grzech – mówił wicemarszałek Grzegorz Potęga.
– Lubuskie stoi produktem regionalnym – to nie tylko wino, ale też przetwory, miody, wędliny czy dziczyzna. To wszystko chcemy pokazać na Kaziukach w Muzeum Etnograficznym. Pogoda dopisała, więc liczymy na rekord frekwencji i na to, że wszyscy wystawcy będą zadowoleni i wrócą do nas za rok – członek zarządu Łukasz Porycki również podkreślał znaczenie Lubuskiego Centrum Produktu Regionalnego.
Nie zabrakło także odwiedzających, którzy wracają tu co roku: – Jesteśmy tu już nie pierwszy raz – mówił pan Kuba spod Poznania, który razem z synem Tymkiem uczył się rzeźbić dłutem: – Żona jest wystawcą, zajmuje się szydełkowaniem, a ja dzisiaj pierwszy raz próbuję pracy z drewnem. Tworzymy własną łyżkę. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie i będę miał czym mieszać zupę. To naprawdę fajna przygoda i możliwość spróbowania czegoś nowego
Grupa seniorek z Małomic chwaliła wszystko – od pogody po ilość i różnorodność wystawców: – I jedzenie, i rękodzieło piękne. Można się spotkać, posłuchać dobrej muzyki ludowej. Są serwetki do koszyczka, można zjeść ciasteczko, napić się kawy. Świetnie tu jest. Co roku przyjeżdżamy – mówiły uśmiechnięte panie ze Związku Emerytów w Małomicach.
Kaziuki to nie tylko kiermasz, ale też spotkanie z tradycją i historią regionu: – Co roku przyjeżdżam i zawsze szukam jakiegoś wyjątkowego wianka – kolorowego, z naturalnych materiałów, więc jest w czym wybierać. To naprawdę świetne miejsce, dlatego polecam każdemu. Przyjechałam też z córką, żeby pokazać jej nasz skansen i przybliżyć jej kulturę tradycyjną – mówiła pani Alicja.
Kto raz odwiedzi kaziukowy jarmark w Ochli, zwykle wraca tu co roku – dla smaków, kolorów i niepowtarzalnej atmosfery, która stała się wiosenną wizytówką regionu.




