Publiczna służba krwi w Polsce stoi dziś przed wyraźnym paradoksem: rośnie liczba dawców i donacji, ale jednocześnie pogarsza się sytuacja finansowa centrów krwiodawstwa. Dane z ostatnich lat pokazują, że system – choć nadal uznawany za jeden z najlepiej funkcjonujących w Europie – zaczyna odczuwać skutki narastających problemów ekonomicznych.
W skali kraju liczba krwiodawców systematycznie rośnie. W 2022 roku było ich ponad 600 tys., rok później ponad 617 tys., a w 2024 roku już niemal 628 tys. Podobnie wygląda trend w liczbie donacji, która przekroczyła 1,5 mln rocznie. Wzrosty widoczne są także w województwie lubuskim – w Zielonej Górze liczba dawców wzrosła z ok. 14,5 tys. w 2022 roku do ponad 15,5 tys. w 2024 roku, a liczba donacji zwiększyła się w tym czasie o ponad 3 tysiące.
Jest krew, pieniędzy brak
To dobre wiadomości dla pacjentów, bo krew – jako niezastąpiony lek – pozostaje kluczowa w leczeniu wielu chorób i ratowaniu życia. System oparty na honorowym dawstwie działa sprawnie i zapewnia bezpieczeństwo zdrowotne.
Problem zaczyna się jednak po stronie finansów.
Z danych Narodowego Centrum Krwi wynika, że łączny zysk netto Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa gwałtownie spada. W 2022 roku wynosił on ponad 63 mln zł, w 2023 roku już niespełna 39 mln zł, a w 2024 roku spadł do nieco ponad 14 mln zł – czyli poniżej jednej czwartej poziomu sprzed dwóch lat. Co więcej, sześć centrów zakończyło ubiegły rok na minusie.
Podobny trend widać w województwie lubuskim. Centrum Krwi w Zielonej Górze, które jeszcze w 2023 roku osiągnęło ponad 2 mln zł zysku, w 2024 roku wypracowało już tylko około 55 tys. zł. To zaledwie około 10 proc. wyniku z 2022 roku i zaledwie 2 proc. zysku z roku poprzedniego.
Brak finansowej stabilizacji
Eksperci wskazują, że jednym z głównych problemów są rosnące koszty funkcjonowania przy jednoczesnym braku odpowiednich zmian w wycenie krwi. Dodatkowo sytuację pogarszają zaległości finansowe szpitali wobec centrów krwiodawstwa. Według danych Federacji Przedsiębiorców Polskich zadłużenie to sięga już niemal 100 mln zł w skali kraju.
Brak terminowych płatności uderza w płynność finansową centrów i może w dłuższej perspektywie zagrozić stabilności całego systemu. Sprawa stała się przedmiotem debaty publicznej i parlamentarnej – temat był omawiany zarówno na posiedzeniach zespołów branżowych, jak i w Sejmie.
Narodowe Centrum Krwi zapewnia, że monitoruje sytuację i analizuje ją na bieżąco. Pełne dane finansowe za 2025 rok mają być znane do końca marca.
Na razie jednak obraz jest jasny: mimo rosnącego zaangażowania dawców, publiczna służba krwi w Polsce znalazła się na finansowym rozdrożu. Jeśli problemy nie zostaną rozwiązane, może to w przyszłości wpłynąć na sprawność jednego z kluczowych elementów systemu ochrony zdrowia.
Źródło: Public Policy




