Mimo deszczu nie zabrakło fanów historii, muzyki i dobrej zabawy. Koncerty, recitale, warsztaty rodzinne i spotkania z przeszłością – w Zespole Willowo-Ogrodowym przy ul. Warszawskiej w Gorzowie odbyła się kolejna edycja Pikniku u Schroederów. Wydarzenia przeniosły się do zabytkowej willi, co też miało swój klimat.
Już po raz ósmy Muzeum Lubuskie zaprosiło mieszkańców i gości do wspólnego świętowania w wyjątkowej scenerii dawnej willi przemysłowca Gustava Schroedera. Tegoroczny piknik odbywa się pod hasłem „W świecie Carli”, nawiązującym do historii prawnuczki fabrykanta, której losy splatają się z dziejami tego miejsca.
– Piknik to nie tylko okazja do miłego spędzenia niedzielnego popołudnia, ale także propozycja spotkania z historią Gorzowa i jego dziedzictwem kulturowym – podkreśla Ewa Pawlak, dyrektor Muzeum Lubuskiego.
Na uczestników czekały recitale i koncerty – m.in. występ członków Stowarzyszenia Art-Drama czy recital skrzypcowy w wykonaniu Kingi Fryzy, która przyznała, że muzyka jest jej największą pasją i przyszłością. Nie zabrakło także atrakcji dla rodzin: warsztatów „malowanie kawą”, gier i zabaw dla dzieci oraz opowieści o dawnych mieszkańcach willi. Przewidziano także nagrody za najlepsze stylizacja z lat 20. i 30.
Choć aura nie rozpieściła, to we wnętrzach zabytkowej willi czuć było wyjątkowy klimat. Historia sprzed stu lat ożywa tu dzięki artystom i rekonstruktorom, a uczestnicy mogą przenieść się w klimat lat 20. i 30. XX wieku.
Historia willi i rodziny Schroederów
Willa Gustava Schroedera, wybudowana w latach 1903–1904, to jeden z najcenniejszych zabytków Gorzowa. Zaprojektowana przez berlińskich architektów Reimarus & Hetzel, zachwyca eklektyczną architekturą z elementami neobaroku. Kompleks obejmuje również oficynę, stajnię i malowniczy ogród.
To właśnie tu, przed wojną, mieszkała rodzina Schroederów i spokrewnieni z nimi Lehmannowie. Ostatni z nich musieli uciekać z Landsbergu zimą 1945 roku, w dramatycznych okolicznościach. Wśród nich była mała Carla Lehmann, znana jako Carla Müller.
„Pół świata mojego jest”
Pani Carla, doktor geologii, przez lata pracowała naukowo na całym świecie, m.in. dla amerykańskiego koncernu Texaco. Mieszkała w Paryżu, w ostatnich latach życia związana była z Gorzowem i okolicami – mieszkała w Ludzisławicach pod Santokiem. To właśnie jej muzeum poświęciło tegoroczną edycję pikniku, uświetniając jej okrągłe urodziny. Zmarła w 2018 roku. Dzisiaj miałaby 85 lat.
– Jestem głęboko wdzięczna temu rosyjskiemu oficerowi, który nie dopuścił do dewastacji naszego domu – powtarzała pani Carla w wywiadzie z Renatą Ochwat dla portalu echogorzowa.pl, wspominając generała Nikołaja Bierzarina, dzięki któremu willa ocalała po wojnie w stanie nienaruszonym.
W muzeum można oglądać stałą ekspozycję poświęconą rodzinie Schroederów i Lehmannów. Na starych fotografiach widać m.in. małą Carlę z rodzeństwem i rodzicami. Jest też zdjęcie wozu, którym w mroźną zimę 1945 roku uciekali z miasta. – No tak, tym jechaliśmy na zachód – wspominała w wywiadzie ze wzruszeniem.
Dziedzictwo, które żyje
Choć Carla Müller była potomkinią bogatych fabrykantów, była niezwykle skromna i serdeczna osoba. Często zaglądała do Muzeum Lubuskiego, które nazywa swoim domem. – To wspaniała sprawa móc tu przyjeżdżać i patrzeć, jak ktoś dba o mój dom, a jest on zadbany znakomicie – mówi.
Rodzina Lehmannów wielokrotnie wspierała muzeum. To oni podarowali m.in. śniadaniowy serwis czy pęk kluczy do willi – które, jak się okazało, wciąż pasują do starych zamków. W zbiorach znajduje się także dziecięca zabawka Mathiasa Lehmanna – mały pluszowy kotek, który towarzyszył mu podczas wojennej ucieczki.
Piknik – pełen koncertów, warsztatów i wspomnień – jest najlepszym dowodem na to, że dawna willa pozostaje miejscem spotkań, w którym przeszłość łączy się z teraźniejszością.




