Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w 2024 r. do Kościoła katolickiego formalnie należało 91,5 proc. mieszkańców Polski. Oznaczałoby to, że pod względem deklarowanej przynależności wyznaniowej jesteśmy najbardziej katolickim krajem świata – przed San Marino (86,2 proc.) i Paragwajem (84,8 proc.).
Jednak statystyka to jedno, a religijna praktyka – drugie. Odpowiedzi na pytanie, jak wygląda ona w rzeczywistości, przynosi opublikowany 16 grudnia rocznik „Annuarium Statisticum Ecclesiae in Polonia 2024”, przygotowany przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego.
Nasza diecezja poniżej 20 proc.
Z danych wynika, że w 2024 r. wskaźnik dominicantes – czyli odsetek wiernych uczestniczących w niedzielnej mszy św. – wyniósł w Polsce 29,6 proc. To nieznaczny wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim (o 0,57 pkt proc.), ale wciąż wyraźnie mniej niż przed pandemią COVID-19, gdy wskaźnik sięgał 36,9 proc.
Na tle kraju słabo wypada diecezja zielonogórsko-gorzowska, obejmująca większość województwa lubuskiego. Podobnie jak diecezje koszalińsko-kołobrzeska czy szczecińsko-kamieńska, znalazła się w grupie, gdzie w niedzielnej mszy uczestniczy mniej niż 20 proc. wiernych. To jeden z najniższych wyników w Polsce.
Dla porównania – w diecezji tarnowskiej wskaźnik dominicantes przekracza 62 proc., a w rzeszowskiej 52 proc. Różnice regionalne są więc ogromne i potwierdzają utrzymujący się od lat podział na bardziej religijną Polskę południowo-wschodnią i znacznie bardziej zsekularyzowane ziemie zachodnie i północne.
Lubuskie, podobnie jak Pomorze Zachodnie, to region o specyficznej historii powojennej – z ludnością napływową, słabszymi tradycjami parafialnymi i większą mobilnością mieszkańców. To jeden z czynników wskazywanych przez socjologów jako wyjaśnienie niższego poziomu praktyk religijnych.
Komunia św. i religia w szkołach
Jak zauważa „Business Insider” wskaźnik communicantes – czyli odsetek osób przystępujących do komunii św. – wyniósł w kraju 14,6 proc. W relacji do liczby uczestników mszy oznacza to, że średnio niespełna połowa obecnych w kościele przyjmuje komunię.
Interesujące są również dane dotyczące nauczania religii. W roku szkolnym 2024/2025 na lekcje religii uczęszczało 75,6 proc. uczniów w Polsce – mniej niż rok wcześniej (78,6 proc.). Największy spadek odnotowano w liceach ogólnokształcących i technikach.
Choć szczegółowe dane diecezjalne pokazują, że najmniej dzieci chodzi na religię w diecezjach warszawskiej i szczecińsko-kamieńskiej, to w zachodniej Polsce trend spadkowy również jest widoczny. W regionach o niskim wskaźniku dominicantes różnica między uczestnictwem w mszach a obecnością na religii w szkołach bywa znacząca – co może wskazywać na traktowanie katechezy bardziej jako elementu tradycji niż konsekwentnej praktyki religijnej.

Chrzest – niemal powszechny
Na tle spadających praktyk religijnych wyróżnia się jedna statystyka: chrzty. W 2024 r. w Polsce ochrzczono 247,2 tys. dzieci przy 251,8 tys. urodzeń. Oznacza to, że w obrządku katolickim ochrzczono 98,2 proc. nowo narodzonych dzieci.
Ten wskaźnik – z wyjątkiem pandemicznych lat 2020–2021 – od lat utrzymuje się powyżej 98 proc. Również w Lubuskiem chrzest pozostaje niemal powszechną praktyką, nawet jeśli późniejsze zaangażowanie religijne rodzin jest ograniczone.
Między tożsamością a wiarą
Statystyki pokazują więc wyraźne napięcie: Polska pozostaje krajem o bardzo wysokiej deklarowanej przynależności do Kościoła, ale realne uczestnictwo w praktykach religijnych jest znacznie niższe – a w zachodnich diecezjach, w tym zielonogórsko-gorzowskiej, należy do najniższych w kraju.
W Lubuskiem wiara coraz częściej przybiera formę kulturowej tożsamości – obecnej w obrzędach, rodzinnych uroczystościach i sakramentach dzieci – niż regularnej, cotygodniowej praktyki. Dane z najnowszego rocznika pokazują jednak, że po pandemicznym załamaniu spadek uczestnictwa w mszach wyhamował. Pytanie, czy to początek stabilizacji, czy tylko chwilowe zatrzymanie trendu sekularyzacyjnego, pozostaje otwarte.




