Ponad 250 pożarów lasów w ciągu jednego roku i coraz więcej zdarzeń już na początku sezonu. Leśnicy i strażacy z regionu zielonogórskiego ostrzegają: zagrożenie pożarowe rośnie, a część zdarzeń to celowe podpalenia. Jednocześnie służby podkreślają, że dzięki nowym systemom monitoringu i współpracy udaje się coraz szybciej reagować i ograniczać straty.
W ubiegłym roku na terenach podległych Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze odnotowano 253 pożary lasów. Spłonęło łącznie 34,5 hektara. Najwięcej zdarzeń odnotowano w Nadleśnictwie Zielona Góra – 43. Jeśli doliczyć również pobliskie Nadleśnictwo Przytok, wokół aglomeracji zielonogórskiej doszło aż do 67 pożarów.
Większość pożarów gaszona w zarodku
– W minionym roku mieliśmy też do czynienia z uporczywymi podpaleniami, co było dużym wyzwaniem dla wszystkich służb. Dzięki wspólnym działaniom udało się jednak zapobiec tragicznym skutkom tych zdarzeń – mówi Paweł Wcisło, naczelnik Wydziału Ochrony Lasu w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Zielonej Górze.
Leśnicy podkreślają jednak, że statystyki mają również pozytywną stronę. Zdecydowana większość pożarów została ugaszona bardzo szybko.
– Nie odnotowaliśmy pożaru dużego, czyli takiego powyżej 10 hektarów. Większość była gaszona w zarodku, na powierzchni poniżej 10 arów. To pokazuje skuteczność działań zarówno leśników, jak i strażaków – dodaje Wcisło.
W tym roku sezon pożarowy zaczął się wcześniej niż zwykle. Do tej pory odnotowano już 17 pożarów na powierzchni blisko 5 hektarów, podczas gdy rok temu o tej samej porze było ich zaledwie osiem.
– Sucha pokrywa trawiasta i silny wiatr sprzyjają powstawaniu pożarów – tłumaczy Marcin Cieślik, specjalista ds. ochrony przeciwpożarowej lasu w RDLP w Zielonej Górze.
Kamery, patrole i nowe systemy wykrywania dymu
System ochrony przeciwpożarowej lasów w regionie to nie tylko wieże obserwacyjne. Coraz częściej wykorzystywane są automatyczne systemy wykrywania dymu, które działają przez całą dobę.
– Z klasycznego systemu opartego na dostrzegalniach z obserwatorami przechodzimy sukcesywnie do zautomatyzowanych systemów wczesnej detekcji dymu. Dzięki temu możemy reagować szybciej, również poza godzinami pracy obserwatorów – wyjaśnia Paweł Wcisło.
Na terenie dyrekcji działa także 20 nadleśnictw, z których każde dysponuje własnym samochodem patrolowo-gaśniczym oraz specjalną załogą. Dodatkowo funkcjonują punkty alarmowo-dyspozycyjne i prowadzone są dyżury przeciwpożarowe.
Kluczowa jest również współpraca ze strażą pożarną, bo skuteczna kooperacja gwarantuje lepszą walkę z potencjalnym żywiołem.
– Bardzo mocno współdziałamy ze służbami leśnymi, które stale obserwują teren. Gdy tylko pojawi się zadymienie, informują patrole albo bezpośrednio straż pożarną i wtedy natychmiast ruszamy do akcji – mówi st. kpt. Piotr Kowalski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Zielonej Górze.
Strażacy zauważają, że dzięki nowym technologiom pożary są szybciej wykrywane.
– Statystycznie może być ich więcej, ale jesteśmy w stanie szybciej dotrzeć na miejsce. Dzięki temu powierzchnia spalonego lasu jest mniejsza – dodaje Kowalski.
Służby przypominają również o zaostrzonych przepisach. Za spowodowanie zagrożenia pożarowego grozi dziś grzywna nawet do 30 tys. zł, mandat do 5 tys. zł, a także kara ograniczenia lub pozbawienia wolności.




