Spróbuj zanurzyć się w świecie do góry nogami. A może już w nim żyjesz? „Tango” Sławomira Mrożka w reżyserii Pawła Szkotaka to przenikliwa diagnoza świata.
Pod warstwą groteski i humoru kryje się niepokojące pytanie: co dzieje się, gdy wolność przestaje mieć granice?
„Tango” według Pawła Szkotaka to droga do zrozumienia fundamentów buntu. Zarówno w wymiarze rodzinnym, jak i społecznym. Spektakl, choć momentami zabawny, niesie ze sobą gorzki wydźwięk. To śmiech przez łzy, uświadamiający, do czego prowadzi brak zasad, moralności i wychowanie młodych w duchu nieograniczonej wolności.
Nie bez powodu słowa o ponadczasowości dramatu Mrożka wybrzmiewają dziś szczególnie mocno. To opowieść o wiecznym konflikcie pokoleń, o przemocy, która rodzi się tam, gdzie znika porządek oraz o mechanizmach jej usprawiedliwiania. W świecie pełnym chaosu pojawia się pytanie: czy moralność można jeszcze odnaleźć? A jeśli tak – kto ją definiuje? Człowiek, społeczeństwo, wiara, a może uniwersalne dobro?
To właśnie te egzystencjalne dylematy czynią spektakl niezwykle aktualnym. Szczególnie dla młodego widza, który często pozbawiony jest autorytetów, a jednocześnie wyraźnie ich poszukuje. Szkotak podaje tę historię w sposób współczesny, dosadny i komunikatywny – taki, który trafia do dzisiejszej publiczności.
Na szczególne uznanie zasługuje gra aktorska. Rola Artura, w którą wciela się Mieszko Wierciński, jest niezwykle wymagająca – obecność na scenie przez większość spektaklu i konieczność utrzymania spójności postaci to duże wyzwanie. Aktor z powodzeniem ukazuje wewnętrzny bunt bohatera, jego drogę od sprzeciwu wobec chaosu do desperackiej próby przywrócenia porządku.
Silne wrażenie robi również kreacja Edka w wykonaniu Dominika Jakubczaka to postać, która zgodnie z wizją Mrożka wyrasta na symbol prostej, ale na końcu brutalnej siły przejmującej władzę. To bohater wszechobecny. Artur Nełkowski jako Stomil mierzy się z rolą niejednoznaczną. Ojca pogubionego, pozornie wyzwolonego, a jednocześnie pozbawionego odpowiedzialności. Jego postawa prowokuje pytanie: kto tu naprawdę pełni rolę autorytetu? Jakie to dzisiaj aktualne. Patrz większość problemów dzieciaków w polskich szkołach…
Na uwagę zasługują także pozostali aktorzy: Joanna Rossa (Eleonora), Magdalena Kasperowicz (Ala), Beata Chorążykiewicz (Eugenia) oraz Jan Mierzyński (Eugeniusz), który z powodzeniem utrzymuje postać w ryzach konwencji, mimo jej komicznego potencjału. Co dla Janka pewnie łatwe nie było, patrząc na jego usposobienie.
Spektakl wyróżnia się również odważną i przemyślaną scenografią Katarzyny Zawistowskiej. Świat przedstawiony jest dosłownie odwrócony do góry nogami. Przestrzeń chaosu, nieładu i rozpadu wartości. Interesującym zabiegiem jest także zmienność sceny w trakcie spektaklu. Jej „porządkowanie” przez ekipę techniczną staje się symbolicznym gestem przywracania ładu, który jednak nigdy nie jest trwały.
Ruch sceniczny wg. Bartosza Bandury, zwłaszcza pierwsze akty i ostatnia scena, metaforyczne, rytmiczne. To wspólne tango… Zatańczysz w tym chaosie?
Dynamika przedstawienia, żywe dialogi i umiejętne wciąganie widza w akcję sprawiają, że spektakl nie nuży ani przez chwilę. To intensywna, momentami eksperymentalna podróż w głąb rodziny i mechanizmów społecznych.
„Tango” w tej interpretacji to nie tylko klasyka dramatu, ale przede wszystkim aktualny komentarz do rzeczywistości. To teatr, który nie daje łatwych odpowiedzi, ale zmusza do myślenia. Teatr jest tutaj narzędziem terapeutycznym. Szczególnie w Międzynarodowym Dniu Teatru, to wtedy właśnie odbyła się premiera spektaklu. Sztuka to relacje i drugi człowiek. Nawet z jego ciemnymi stronami, pogubionymi.
Spektakl grany jest w kwietniu i zdecydowanie warto go zobaczyć.




