Sąd uchylił wszystkie środki zapobiegawcze wobec Roberta Bąkiewicza.
Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim w całości uchylił środki zapobiegawcze zastosowane wobec Roberta Bąkiewicza, w tym zakaz zbliżania się do polsko-niemieckich przejść granicznych.
Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, sąd uznał, że brak jest podstaw do dalszego ich stosowania.
Jak przekazała PAP prezes Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim, sędzia Olimpia Barańska-Małuszek, decyzja zapadła w piątek podczas niejawnego posiedzenia sądu. W posiedzeniu uczestniczyli prokurator oraz sam Robert Bąkiewicz, który wyraził zgodę na podawanie swojego imienia i nazwiska. Nieobecni byli natomiast jego obrońcy.
Decyzja sądu i uzasadnienie. Brak podstaw do dalszych zakazów
Sąd, analizując zgromadzony materiał, uznał, że co prawda istnieją ogólne przesłanki wskazujące na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów, jednak nie zostały spełnione tzw. przesłanki szczególne. Oznacza to, że — zdaniem sądu — nie zachodzi obawa ucieczki ani ukrywania się podejrzanego, co wyklucza dalsze stosowanie środków zapobiegawczych.
Od sierpnia ubiegłego roku, kiedy gorzowska prokuratura okręgowa postawiła Robertowi Bąkiewiczowi pierwsze zarzuty, był on objęty dozorem policyjnym. Zobowiązano go również do informowania o każdorazowym opuszczaniu miejsca pobytu oraz nałożono zakaz zbliżania się do polsko-niemieckich przejść granicznych na odległość mniejszą niż kilometr. Obrońcy Bąkiewicza zaskarżyli te decyzje, składając zażalenie.
Rozpoznanie zażalenia było pierwotnie planowane na 5 grudnia 2025 roku, jednak do posiedzenia nie doszło. Jak informuje PAP, obrońcy podejrzanego złożyli wówczas wnioski o wyłączenie sędziego oraz o rozpoznanie sprawy przez trzyosobowy skład. Wnioski te nie zostały uwzględnione, gdyż — jak podkreśliła prezes sądu — brak było podstaw do zmiany składu orzekającego.
Po ogłoszeniu decyzji Robert Bąkiewicz nie krył krytycznego stanowiska wobec działań organów ścigania. W rozmowie z mediami stwierdził, że środki zapobiegawcze miały charakter represyjny i bezpodstawnie ograniczały jego wolność oraz swobodę poruszania się. Dodał również, że choć decyzja sądu jest dla niego satysfakcjonująca, nadal uważa postępowanie prokuratury za pozbawione merytorycznych podstaw.
Akt oskarżenia i zarzuty wobec Roberta Bąkiewicza
31 grudnia ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała do Sądu Rejonowego w Słubicach akt oskarżenia przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi. Obejmuje on m.in. zarzuty znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej podczas zdarzeń na granicy w Słubicach, a także pomówienia funkcjonariuszki SG poprzez publikację wpisów w mediach społecznościowych. Kolejne zarzuty dotyczą pomówień oraz nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym i rasowym w okresie od czerwca do lipca 2025 roku.
Bąkiewicz nie przyznał się do winy. Za zarzucane mu czyny grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub kara pozbawienia wolności od roku do trzech lat.
Zwolennicy Bąkiewicza przed sądem i reakcje po decyzji
Podobnie jak podczas wcześniejszych czynności procesowych, w piątek przed sądem zgromadziła się grupa kilkudziesięciu zwolenników Roberta Bąkiewicza związanych z Ruchem Obrony Granic. Sam Bąkiewicz jest działaczem środowisk narodowych i inicjatorem tej ogólnopolskiej inicjatywy społecznej, która — jak deklaruje — ma na celu sprzeciw wobec masowej migracji i związanych z nią zagrożeń.
Informacja na podstawie depeszy Polskiej Agencji Prasowej (PAP).




