Trudno nie przyklasnąć samej idei uporządkowania estetyki zielonogórskiej starówki. Uchwała krajobrazowa to krok w dobrą stronę – mniej chaosu wizualnego, więcej ładu, a w perspektywie przyjemniejsza przestrzeń dla mieszkańców i turystów. Do tego dochodzą długo wyczekiwane przygotowania do remontu deptaka, które rozbudzają nadzieję, że centrum Zielonej Góry wreszcie zacznie wyglądać tak, jak na to zasługuje, bo prawda jest taka, że starówka nie od dziś sprawia wrażenie miejsca coraz bardziej cichego, momentami wręcz wymierającego. Przedsiębiorcy walczą o klientów, mieszkańcy szukają powodów, by tam wracać.
I właśnie w takim momencie proponuje się rozwiązanie, które…może tylko ten trend pogłębić.
W tej całkiem rozsądnej wizji zmian ktoś postanowił wprowadzić element rodem z urzędniczego absurdu. Zakaz montażu telewizorów w ogródkach gastronomicznych brzmi jak rozwiązanie problemu, którego nikt wcześniej nie zauważył. Bo czy naprawdę to właśnie ekrany są największym zagrożeniem dla estetyki starówki? To czysty nonsens. Ktoś, kto to wymyślił i ci, którzy to wspierają to…Czasami brakuje już parlamentarnych słów.
W praktyce taki zapis uderza przede wszystkim w przedsiębiorców – tych samych, którzy ożywiają centrum i przyciągają ludzi. To oni wiedzą najlepiej, czego oczekują goście, a mieszkańcy wcale nie wydają się oburzeni widokiem meczu czy transmisji na świeżym powietrzu. Wręcz przeciwnie – to często element budujący atmosferę – szczególnie w mieście żużla i koszykówki.
Zamiast więc popadać w estetyczny dogmatyzm, warto zachować odrobinę zdrowego rozsądku. Bo piękne miasto to nie tylko uporządkowane szyldy, ale też żywa, autentyczna przestrzeń. A tej nie da się zapisać w paragrafach.




