Młyn wspomnień i wartości. Wyjątkowa publikacja…

Autorka książki dr Ewa Pawlak dyrektorka Muzeum Lubuskiego sama jest mieszkanką Bogdańca  Młyn wspomnień i wartości Wyjątkowa publikacja

W Gminnej Bibliotece Publicznej w Bogdańcu odbyła się wyjątkowa promocja książki „Mój Młyn. Od ziarenka wspomnień do bochenka wartości” autorstwa dr Ewy Pawlak.

Spotkanie miało szczególny charakter – w tym roku mija bowiem 200 lat od powstania budynku Górnego Młyna w Bogdańcu, w którym dziś mieści się filia Muzeum Lubuskiego – Zagroda Młyńska.

Książka jest opowieścią o miejscu, ale przede wszystkim o ludziach. Powstała na podstawie rozmów z mieszkańcami, którzy byli związani z młynem – mieszkali w nim przed wojną i po wojnie, spędzali tam dzieciństwo, pracowali, odwiedzali znajomych albo po prostu przychodzili, bo było to miejsce spotkań. Wielu z nich pojawiło się także na promocji, by ponownie wrócić do wspomnień.

Autorka książki, dr Ewa Pawlak, dyrektorka Muzeum Lubuskiego, sama jest mieszkanką Bogdańca. To właśnie fascynacja historią młyna i ludźmi, którzy przez lata tworzyli jego wspólnotę, stała się impulsem do napisania książki, którą – jak podkreśla – dedykowała mieszkańcom.

– „Ludzie są jak chleb. Niektórzy mają to szczęście być pięknymi bochenkami z wielkim potencjałem, nasyconymi wielu pragnień” – pisze autorka, pokazując, że opowieść o młynie jest przede wszystkim opowieścią o relacjach.

Spotkanie otworzyła Anna Janasz-Durbajło, dyrektorka Gminnej Biblioteki Publicznej w Bogdańcu. W wydarzeniu uczestniczyli także wójt gminy Bogdaniec Tomasz Kwiatkowski, radni, osoby zaangażowane w powstanie publikacji, zespół pracujący nad jej wydaniem oraz bohaterowie książki – mieszkańcy, którzy podzielili się swoimi historiami.

Podczas wydarzenia odbyła się także rozmowa o książce z autorką. W dyskusji udział wzięli dr Łukasz Bukowiecki, kulturoznawca, socjolog kultury i historyk muzealnictwa z Instytutu Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, który przygotował recenzję naukową publikacji, oraz prowadząca spotkanie Agnieszka Kopaczyńska-Moskaluk, prezeska Związku Literatów Polskich w Gorzowie i autorka korekty językowej książki. Recenzję naukową przygotowała również dr Karolina Korenda-Gojdź, historyczka.

Jak podkreśla w recenzji dr Bukowiecki, publikacja jest czymś więcej niż historią miejsca:
„Książka wzbogaca historiografię Górnego Młyna w Bogdańcu o nowe źródła – wypowiedzi świadków historii, a dzięki nim pozwala opowiedzieć o tym miejscu w nowy sposób, przez pryzmat doświadczeń i wspomnień związanych z nim ludzi.”

W książce mieszkańcy dzielą się osobistymi historiami i refleksjami. Jedna z bohaterek wspomina:
„Tego, co przeżyłam w młynie, nie da się kupić za żadne pieniądze.”

Inna dodaje:
„Wydaje mi się, że dziś relacje międzyludzkie zanikają, a mój młyn to przede wszystkim właśnie drugi człowiek.”

Wspomnienia pokazują, że młyn był nie tylko miejscem pracy, lecz także przestrzenią wspólnoty.
– „Nie było ważne, że chodziło się dwa lata w tych samych butach. Ważne, z kim się chodziło i dokąd, bo to budowało relacje” – opowiada jedna z mieszkanek.

Jedną z najbardziej poruszających historii przywołanych w książce jest opowieść o niezwykłej przyjaźni z czasów wojny. Józef Rogoziński, polski jeniec wojenny, pracował w młynie u niemieckiej rodziny Werka. Mimo wojennej rzeczywistości był traktowany jak członek rodziny.

– „Razem, mimo obowiązujących zakazów, jadali przy jednym stole, a w święta wypili sobie po kieliszku dobrej domowej nalewki. Przyjaźń z przymusowym robotnikiem, jeńcem wojennym, to było nie do pomyślenia” – wspomina córka Rogozińskiego.

To historia, która – jak podkreślają mieszkańcy – przypomina, że zarówno wśród Polaków, jak i Niemców byli ludzie dobrzy i źli, a najważniejsze jest to, co ludzi łączy, a nie dzieli.

W książce pojawiają się także wspomnienia codziennego życia w młynie.
„W młynie tętniło życie, a czasy były przecież bardzo trudne. Tam praca była codziennością – od świtu do nocy, z radością, szacunkiem i sercem, nie z przymusu” – opowiada Aleksandra Błaszczyk.

Promocja książki była nie tylko spotkaniem literackim, ale też symbolicznym powrotem do wspólnej historii. Organizatorzy podzielili się z uczestnikami chlebem, nawiązując do tytułu publikacji i idei wspólnoty, którą symbolizuje bochenek. Nie zabrakło także urodzinowego tortu z okazji 200-lecia Górnego Młyna.

Na zakończenie spotkania można było nabyć książkę i porozmawiać z autorką. Wiele osób podkreślało, że to publikacja szczególna – bo opowiada o miejscu, które dla wielu było najpiękniejszym czasem w życiu.

Bo – jak pokazuje historia młyna w Bogdańcu – czasem najważniejsze nie są budynki czy wydarzenia, lecz ludzie i relacje, które potrafią przetrwać pokolenia.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.