Wielkanoc w dawnej Polsce nie była tylko świętem religijnym. Była też symbolicznym pożegnaniem zimy i przywitaniem nowego życia. Stąd tak wiele zwyczajów, które miały „coś zapewnić”: zdrowie, urodzaj, miłość, dostatek, ochronę przed złem.
Zacznijmy od palmy. W Niedzielę Palmową poświęcona palma nie kończyła żywota w kącie za obrazem tylko dlatego, że „tak się zawsze robiło”. Wierzono, że ma moc ochronną. Chroniła dom przed piorunami, ogniem i chorobą. Zdarzało się też, że połykano bazie z palmy, wierząc, że uchronią gardło przed chorobą. Dziś brzmi to jak medycyna alternatywna z czasów, gdy jedynym „internetem” była plotka od sąsiadki, ale przez stulecia takie praktyki były całkiem serio.
Pogrzeb żuru i śledzia
To jeden z bardziej malowniczych i niedocenianych polskich zwyczajów. Pod koniec Wielkiego Postu organizowano symboliczny „pogrzeb żuru” i „wieszanie śledzia”. Po tygodniach postnego jedzenia ludzie mieli już zwyczajnie dość żuru, śledzi i całej kulinarnej ascezy. Więc urządzano im symboliczne pożegnanie.
Był w tym ludowy humor, trochę kpiny, ale i szczera radość, że oto kończy się czas wyrzeczeń, a zaczyna okres ucztowania. Innymi słowy: przodkowie też mieli dość dietetycznego reżimu.
Straże przy Grobie Pańskim
W wielu regionach Polski, również w Lubuskiem, do dziś przetrwał zwyczaj wart przy Grobie Pańskim. Czasem bardzo uroczystych, a czasem wręcz widowiskowych. Strażacy, harcerze, żołnierze, członkowie bractw kurkowych czy regionalnych stowarzyszeń pełnią wartę, podkreślając wyjątkowy charakter świąt. W niektórych miejscowościach ten element ma już niemal rangę lokalnego spektaklu i jest ważniejszy niż niejedna oficjalna uroczystość.

Wróżby wielkanocne
Dawna wieś nie rozdzielała światów tak ostro, jak robimy to dziś. Modlitwa modlitwą, ale człowiek chciał też wiedzieć, co go czeka. A Wielkanoc — jako czas przełomu i odrodzenia — była do tego idealna. I tak jajko, najważniejszy symbol Wielkanocy, miało nie tylko znaczenie religijne i obrzędowe. Służyło też do wróżb. Wierzono, że jeśli skorupka jajka pęknie w nietypowy sposób albo żółtko okaże się „dziwne”, może to zapowiadać zmiany, a czasem nawet nieszczęście. Niektóre gospodynie zakopywały skorupki w polu, by zapewnić dobry plon. Inne wrzucały je do ognia albo dawały kurom, by dobrze się niosły. Dzielenie się jajkiem podczas śniadania umacnia więzi rodzinne. Parzysta liczba jajek w koszyku święconego wróży pannie szybkie zamążpójście. Jak widać, jajko miało wtedy większy wpływ na gospodarkę niż niejeden minister rolnictwa.
Dziewczęta w wielu regionach Polski obserwowały, kto pierwszy pojawi się rano w domu. Jeśli był to młody mężczyzna — wróżyło to szybkie zamążpójście. Jeśli kobieta — trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Patrzono też na pogodę. Słońce w Wielkanoc miało zwiastować szczęśliwy rok. Deszcz bywał interpretowany dwojako — albo jako zapowiedź urodzaju, albo jako znak, że coś się jeszcze w życiu „przepłucze”, zanim będzie dobrze.
W niektórych regionach dziewczęta przemywały twarz wodą, do której wkładano pisanki lub srebrną monetę. Miało to zapewnić urodę, świeżość i powodzenie. Dzisiejsze kosmetyczne rytuały za kilkaset złotych brzmią przy tym jak bardzo kosztowna wersja ludowej tradycji.




