Firanka w żelazną kratkę

Zakola i meandry Andrzej Flügel  Firanka w żelazną kratkę

Pan Bogdan przygląda się ze zdumieniem, jak dwie zwaśnione strony sporu politycznego walą się po głowach.

Ostatnio na tradycyjnym niedzielnym śniadaniu polityków w jednej z informacyjnych stacji telewizyjnych panowie tak się kłócili, przekrzykiwali, wchodzili sobie w zdanie, a dodatkowo niektórzy z nich mówili tak straszne głupstwa, że przełączył na kanał, gdzie pokazywali katastrofę lotniczą. Tam przynajmniej nie było kakofonii, choć temat równie trudny, jak nasza polityka.

Właśnie, jak się okazuje, uczestnictwo w jednym z obozów politycznych niejako zmusza do mówienia głupstw, bronienia spraw i ludzi przegranych, zaprzeczania faktom i odwracania kota ogonem. Jaskrawym przykładem jest sprawa byłego ministra sprawiedliwości i próby rozliczenia jego działalności.

Wszyscy jego partyjni koledzy powtarzają jak mantrę, że 27 zarzutów, jakie postawiła mu prokuratura, to zemsta polityczna, a pan Zbyszek jest uosobieniem niewinności i praworządności. Po minach co bardziej lotnych posłów opozycji widać, że sami nie wierzą w to, co mówią, a mówią, bo tak muszą, chcąc być w tej ekipie, tym bardziej że za niecałe dwa lata wybory.

Ci znani z nienachalnej inteligencji jadą bez trzymanki, pięknie powtarzając i twórczo rozwijając teorie spiskowe. Przecież gdyby było tak jak mówią, a sędziowie wykonywaliby na ślepo polecenia Tuska z Żurkiem, to pan Zbyszek nie wcinałby teraz gulaszu i nie wygadywał głupot w pisowskich telewizjach, tylko od dawna koczował w pomieszczeniu z firankami w żelazną kratkę, wcinał obiad z plastikowych talerzy, a spacer miał raz dziennie i musiał chodzić dookoła.

Warto przypomnieć opowieści niektórych fighterów o tym, kiedy sprawa ewentualnego aresztowania trafiła po raz pierwszy na wokandę – opowiadali, że gdyby były szeryf zjawił się w sądzie, czekali na niego policjanci, w pobliskim areszcie szykowano już celę, a na kolację więzienną zaprowiantowano z góry jeszcze jedną osobę. Nic takiego się nie zdarzyło, sprawa ciągnęła się trzy miesiące, adwokaci stawali na głowie, żeby opóźnić decyzję, której się spodziewali.

Na razie pan Zbyszek znad Dunaju razi wyzwiskami. Dopóki rządzi Orban, może sobie tam buszować, ale jak w kwietniu straci władzę, te wszystkie obiecanki o pokoiku z firanką w żelazną kratkę mogą się spełnić…

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.