„Nigdy nie będę kobietą” – odważny głos o tranzycji w Teatrze Chrobrego 14

Świat lubi jasne kategorie. Kobieta, mężczyzna. Norma, odstępstwo. Tymczasem bohaterka monodramu „Nigdy nie będę kobietą” wymyka się tym prostym podziałom. To historia o pragnieniu akceptacji, o społecznym piętnie i o pytaniu, które wciąż pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi: czy społeczeństwo potrafi zaakceptować i zrozumieć taką kobietę — czy to ona będzie musiała dopasować się do jego oczekiwań?

Nigdy nie będę kobietą w Teatrze Chrobrego 14

21 lutego o godz. 19:00 w kameralnej przestrzeni Teatru Chrobrego 14 w Zielonej Górze widzowie zobaczą monodram „Nigdy nie będę kobietą” w wykonaniu Kristine Turowskiej. Spektakl w reżyserii Alicji Wróbel jest adaptacją tekstu Adrianny Alksnin „Smutna dziewczyna Sylvia Plath”.

Monodram jest — jak podkreślają twórcy — szczerym i odważnym głosem w rozmowie o tożsamości, tranzycji i społecznych mechanizmach wykluczenia.

To opowieść o Esther — młodej poetce, która przyjeżdża do dużego miasta, by zerwać z dotychczasowym życiem i spróbować stać się „idealną kobietą”. Szybko jednak okazuje się, że nie mieści się w stereotypowej „normie” — ani w modelu celebrytki, ani uległej żony, ani romantycznej kochanki. Najdotkliwiej doświadcza tego, że świat definiuje kobiecość przez role, którym — z powodu biologii przypisanej jej przy urodzeniu — nie jest w stanie sprostać.

Pozostaje poezja. To w niej bohaterka znajduje wolność i spełnienie. Ale nawet ona okazuje się dla otoczenia niewystarczająca. Za próbę życia w zgodzie ze sobą Esther płaci wysoką cenę.

Monodram to szczera i osobista wypowiedź artystki.

Jak podkreśla Cezary Molenda z Fundacji „Tchnienie”, tworzącej Teatr Chrobrego 14, to monodram bardzo specyficzny i aktualny — opowieść o tranzycji, przemianie i o tym, jak osoby transpłciowe są postrzegane przez społeczeństwo.

Zwraca również uwagę, że takie historie wciąż rzadko wybrzmiewają ze sceny w tak bezpośredni sposób. — Nie spotyka się zbyt wielu takich wypowiedzi, które są tak bardzo osobiste i z własnych przeżyć skonstruowane. Dlatego — jak dodaje — warto zobaczyć spektakl choćby po to, żeby zrozumieć pewne mechanizmy, pewne zachowania i nabrać wrażliwości.

Równie ważny jak sam spektakl jest dialog po jego zakończeniu.

Scena przy Chrobrego 14 działa jako niezależna, offowa przestrzeń twórcza, w której — jak mówi Cezary Molenda — artyści mogą pokazać wszystko to, co podpowiada im wyobraźnia.

— Bardzo często po spektaklach odbywają się spotkania z artystami i dyskusje, które bardzo dużo wnoszą — dodaje Molenda. — To miejsce dialogu — czasem wychodzi się z niego z odpowiedziami, a czasem z jeszcze większymi pytaniami — mówi twórca sceny przy Chrobrego 14.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.