Wielkanoc dawniej: więcej magii niż się wydaje

  Wielkanoc dawniej więcej magii niż się wydaje

Wielkanoc w dawnej Polsce nie była tylko świętem religijnym. Była też symbolicznym pożegnaniem zimy i przywitaniem nowego życia. Stąd tak wiele zwyczajów, które miały „coś zapewnić”: zdrowie, urodzaj, miłość, dostatek, ochronę przed złem.

Zacznijmy od palmy. W Niedzielę Palmową poświęcona palma nie kończyła żywota w kącie za obrazem tylko dlatego, że „tak się zawsze robiło”. Wierzono, że ma moc ochronną. Chroniła dom przed piorunami, ogniem i chorobą. Zdarzało się też, że połykano bazie z palmy, wierząc, że uchronią gardło przed chorobą. Dziś brzmi to jak medycyna alternatywna z czasów, gdy jedynym „internetem” była plotka od sąsiadki, ale przez stulecia takie praktyki były całkiem serio.

Pogrzeb żuru i śledzia

To jeden z bardziej malowniczych i niedocenianych polskich zwyczajów. Pod koniec Wielkiego Postu organizowano symboliczny „pogrzeb żuru” i „wieszanie śledzia”. Po tygodniach postnego jedzenia ludzie mieli już zwyczajnie dość żuru, śledzi i całej kulinarnej ascezy. Więc urządzano im symboliczne pożegnanie.

Był w tym ludowy humor, trochę kpiny, ale i szczera radość, że oto kończy się czas wyrzeczeń, a zaczyna okres ucztowania. Innymi słowy: przodkowie też mieli dość dietetycznego reżimu.

Straże przy Grobie Pańskim

W wielu regionach Polski, również w Lubuskiem, do dziś przetrwał zwyczaj wart przy Grobie Pańskim. Czasem bardzo uroczystych, a czasem wręcz widowiskowych. Strażacy, harcerze, żołnierze, członkowie bractw kurkowych czy regionalnych stowarzyszeń pełnią wartę, podkreślając wyjątkowy charakter świąt. W niektórych miejscowościach ten element ma już niemal rangę lokalnego spektaklu i jest ważniejszy niż niejedna oficjalna uroczystość.

  Wielkanoc dawniej więcej magii niż się wydaje
fotpixabay

Wróżby wielkanocne

Dawna wieś nie rozdzielała światów tak ostro, jak robimy to dziś. Modlitwa modlitwą, ale człowiek chciał też wiedzieć, co go czeka. A Wielkanoc — jako czas przełomu i odrodzenia — była do tego idealna. I tak jajko, najważniejszy symbol Wielkanocy, miało nie tylko znaczenie religijne i obrzędowe. Służyło też do wróżb. Wierzono, że jeśli skorupka jajka pęknie w nietypowy sposób albo żółtko okaże się „dziwne”, może to zapowiadać zmiany, a czasem nawet nieszczęście. Niektóre gospodynie zakopywały skorupki w polu, by zapewnić dobry plon. Inne wrzucały je do ognia albo dawały kurom, by dobrze się niosły. Dzielenie się jajkiem podczas śniadania umacnia więzi rodzinne. Parzysta liczba jajek w koszyku święconego wróży pannie szybkie zamążpójście. Jak widać, jajko miało wtedy większy wpływ na gospodarkę niż niejeden minister rolnictwa.

Dziewczęta w wielu regionach Polski obserwowały, kto pierwszy pojawi się rano w domu. Jeśli był to młody mężczyzna — wróżyło to szybkie zamążpójście. Jeśli kobieta — trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Patrzono też na pogodę. Słońce w Wielkanoc miało zwiastować szczęśliwy rok. Deszcz bywał interpretowany dwojako — albo jako zapowiedź urodzaju, albo jako znak, że coś się jeszcze w życiu „przepłucze”, zanim będzie dobrze.

W niektórych regionach dziewczęta przemywały twarz wodą, do której wkładano pisanki lub srebrną monetę. Miało to zapewnić urodę, świeżość i powodzenie. Dzisiejsze kosmetyczne rytuały za kilkaset złotych brzmią przy tym jak bardzo kosztowna wersja ludowej tradycji.

Przewijanie do góry
logo LCI Wydarzenia Lubuskie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.