Decyzja prezydenta o zawetowaniu ustawy dotyczącej unijnego programu SAFE wywołała jeden z najostrzejszych sporów politycznych ostatnich miesięcy. Stawką są dziesiątki miliardów euro na modernizację armii – i pytanie, czy to historyczna szansa na wzmocnienie bezpieczeństwa, czy ryzykowny kredyt, który zwiąże Polskę z decyzjami Brukseli na dekady.
Program SAFE (Security Action for Europe) to instrument finansowy Unii Europejskiej, który ma zwiększyć zdolności obronne państw członkowskich. W jego ramach UE oferuje krajom długoterminowe, preferencyjne pożyczki na rozwój przemysłu zbrojeniowego oraz zakupy sprzętu wojskowego. Cały fundusz ma wartość około 150 miliardów euro.
Rekordowe fundusze dla Polski
Polska miała być jednym z głównych beneficjentów programu. Według rządu mogłaby uzyskać około 43–44 miliardów euro, które mogłyby trafić m.in. na produkcję amunicji, rozwój systemów obrony powietrznej czy wsparcie krajowych zakładów zbrojeniowych. Zwolennicy SAFE przekonywali, że to wyjątkowa okazja, by szybko zwiększyć potencjał obronny państwa bez natychmiastowego obciążania budżetu i jednocześnie wzmocnić krajowy przemysł zbrojeniowy.
SAFE szybko stał się w Polsce kolejnym polem ostrego sporu politycznego. Co ciekawe, jeszcze na wcześniejszym etapie prac nad unijną inicjatywą także politycy PiS wypowiadali się o niej raczej pozytywnie, wskazując na szansę na wzmocnienie europejskiego przemysłu zbrojeniowego i zwiększenie bezpieczeństwa regionu. Dopiero w ostatnich tygodniach stanowisko części polityków tej formacji wyraźnie się zaostrzyło – zaczęły dominować argumenty dotyczące ryzyka zadłużenia oraz obaw o zwiększenie wpływu instytucji unijnych na decyzje w obszarze obronności. W efekcie projekt, który początkowo wydawał się mieć ponadpartyjne poparcie, stał się jednym z najgłośniejszych tematów bieżącej politycznej konfrontacji.
Weto prezydenta
12 marca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę umożliwiającą Polsce skorzystanie z programu. W swoim uzasadnieniu podkreślał przede wszystkim finansowy charakter mechanizmu SAFE. Jego zdaniem jest to w istocie wieloletni kredyt, który może okazać się kosztowny dla państwa.
„SAFE to ogromny zagraniczny kredyt na 45 lat” – argumentował prezydent, dodając przy tym, że: „Polacy będą musieli spłacić nawet dwukrotność tej kwoty”.
Prezydent wskazywał również na kwestie polityczne i instytucjonalne. W jego ocenie system może w przyszłości prowadzić do sytuacji, w której część finansowania obronności będzie uzależniona od decyzji instytucji unijnych lub od spełnienia określonych warunków politycznych.
„Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od decyzji podejmowanych za granicą” – wskazywał Karol Nawrocki.
Według otoczenia prezydenta państwo powinno rozwijać potencjał obronny przede wszystkim w oparciu o własne instrumenty finansowe oraz bez mechanizmów, które mogłyby – choćby pośrednio – ograniczać swobodę decyzji w tak strategicznym obszarze jak bezpieczeństwo. Weto natychmiast wywołało jednak ostrą reakcję rządu i części komentatorów, którzy uznali je za blokowanie istotnego źródła finansowania dla modernizacji armii – szczególnie w kontekście bardzo trudnej sytuacji geopolitycznej.
Ostra reakcja rządu
Na decyzję prezydenta ostro zareagował premier Donald Tusk, który 13 marca zwołał specjalne posiedzenie rządu poświęcone konsekwencjom weta. Szef rządu nie krył rozczarowania decyzją głowy państwa i podkreślał, że w obecnej sytuacji geopolitycznej Polska nie powinna rezygnować z dodatkowych środków na obronność.
„Prezydent stracił szansę, żeby zachować się jak patriota” – powiedział premier podczas posiedzenia.
Tusk argumentował, że środki z programu SAFE mogłyby znacząco przyspieszyć modernizację polskiej armii oraz wesprzeć krajowe zakłady zbrojeniowe. W jego ocenie decyzja o zawetowaniu ustawy oznacza utratę dostępu do bardzo dużego źródła finansowania w momencie, gdy Europa zwiększa wydatki na bezpieczeństwo.
Premier podkreślał także, że Polska – jako kraj graniczny NATO i UE – szczególnie potrzebuje szybkiego rozwoju zdolności obronnych. Dlatego rząd nie zamierza rezygnować z poszukiwania sposobów finansowania planowanych inwestycji.
Na zakończenie posiedzenia zapowiedziano rozpoczęcie prac nad tzw. „planem B”, który miałby pozwolić przynajmniej częściowo sfinansować inwestycje w obronność innymi metodami – jeśli środki z programu SAFE pozostaną dla Polski niedostępne.




