Aż 70 procent uczniów szkół średnich w mieście planuje wyjazd po maturze. Wyniki raportu AJP, zaprezentowane podczas konferencji w Miejskim Centrum Kultury, nie pozostawiają złudzeń: młodzi czują się tu niewidzialni i niesłyszani.
Gorzów Wielkopolski stoi przed poważnym wyzwaniem – tak wynika z najnowszego raportu „Co jest nie tak z tym miastem?”, przygotowanego przez zespół naukowy Akademii im. Jakuba z Paradyża na zlecenie Gorzowskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Wnioski zaprezentowano podczas konferencji w Miejskim Centrum Kultury, w której uczestniczyli uczniowie gorzowskich szkół średnich, samorządowcy, naukowcy oraz przedstawiciele władz miasta i regionu. Raport był sfinansowany ze środków samorządu województwa lubuskiego.
Raport jest wynikiem szerokich badań przeprowadzonych przez zespół naukowy z Akademii im. Jakuba z Paradyża pod kierownictwem prof. Beaty Orłowskiej (w składzie: dr Łukasz Budzyński, dr Tomasz Marcinkowski oraz prof. Joanna Lubimow).
Patronat nad badaniem opinii młodzieży objęli: marszałek województwa lubuskiego, wojewoda lubuski, lubuski kurator oświaty oraz prezydent Gorzowa Wlkp.
Badanie objęło 1156 uczniów liceów, techników i szkół branżowych. To jedna z największych diagnoz opinii młodych mieszkańców i osób dojeżdżających do Gorzowa. Jej wyniki są dla miasta bolesne – aż 70 procent uczniów deklaruje, że po maturze nie zamierza tu zostać.
Miasto jako „poczekalnia”
Z raportu wyłania się obraz Gorzowa jako miejsca przejściowego. Dla wielu młodych ludzi to nie przestrzeń do życia, lecz etap przed wyjazdem do większych ośrodków.
– „Młodzi wyjeżdżają, bo chcą się rozwijać, bo chcą nowych kierunków studiów, bo chcą nowych przestrzeni. I to jest ok. Kwestia jest tego, co zrobić, żeby oni chcieli tutaj wracać. I to jest taka bardzo ważna kwestia” – podkreślała podczas konferencji Wioletta Reszkowska z Gorzowskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego.
Galerie zamiast życia miejskiego
Jednym z najbardziej wymownych wniosków jest sposób spędzania czasu przez młodych. Ponad połowa uczniów (51,4%) wolny czas spędza w domu, a blisko 75% wskazuje galerie handlowe jako główne miejsce spotkań.
– „Większość jest w galeriach, dlatego że tam jest sucho, ciepło i nie trzeba płacić. I bezpiecznie” – mówiła Reszkowska.
Alternatywą pozostają parki i tereny zielone, z których korzysta około 38% badanych. Choć są one dobrze oceniane, przegrywają z wygodą przestrzeni komercyjnych.
Bulwary: wizytówka czy problem?
Szczególnie zaskakujące dla wielu dorosłych są opinie młodych o nadwarciańskich bulwarach. Miejsce promowane jako wizytówka miasta przez część uczniów postrzegane jest jako niebezpieczne.
Pojawiają się głosy o alkoholu, narkotykach i agresji. Co więcej, aż 27% młodych deklaruje, że w ogóle z bulwarów nie korzysta.
– „Dla części młodych ludzi jest to centrum życia, ale część w ogóle z tego nie korzysta. Mamy tu duże rozbieżności w ocenach” – zauważa dr Tomasz Marcinkowski, współautor raportu.
Komunikacja – największa bolączka
Najgorzej ocenionym elementem życia w Gorzowie okazała się komunikacja, głównie podmiejska i pociągi. Aż 38% uczniów wystawiło jej najniższe noty.
– „Przez opóźnienia na kolei wciąż spóźniam się do szkoły” – napisał jeden z respondentów.
Jeszcze trudniejsza jest sytuacja uczniów dojeżdżających, którzy stanowią aż 42% badanych. Brak wieczornych połączeń praktycznie wyklucza ich z życia miasta po godzinie 15.
– „Nie mogą korzystać z wydarzeń, bo muszą wcześniej wracać albo szukać transportu. To realna bariera uczestnictwa” – podkreśla Marcinkowski.
„Czujemy się niewidzialni”
Jednym z najważniejszych wniosków raportu jest poczucie wykluczenia młodych z życia publicznego. Ponad 71% badanych uważa, że ich głos nie ma znaczenia.
To właśnie ten brak wpływu buduje frustrację i decyzje o wyjeździe.
Młodzi: chcemy być słuchani
Podczas konferencji głos zabrali również sami uczniowie. Wielu z nich docenia fakt, że zaczęto ich pytać o zdanie.
– „Jeżeli zapytamy wprost młodych ludzi, czego potrzebują, to dostaniemy konkretny feedback” – mówił Kacper Prokop z II LO.
Podobnie wypowiadał się Jan Malinowski:
– „Jeśli się pytamy młodych ludzi, to najlepiej wiemy, w czym jest problem i jak można go rozwiązać”.
Nie brakowało jednak głosów bardziej optymistycznych.
– „Miasto daje coraz więcej inicjatyw i pomysłów, żebyśmy zostawali w Gorzowie” – zauważała Anna Pawlicka z „Chemika”.
Samorząd: to wskazówki do działania
Raport jest ważny także dla decydentów.
– „Badania mają pomóc zatrzymać proces depopulacji i wskazać kierunki działań” – mówił radny województwa Tomasz Gierczak.
Z kolei prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki podkreślił, że miasto stoi przed trudnym zadaniem:
– „Mamy twarde plany rozwoju infrastruktury, ale dziś musimy szukać tego ‘feelingu’, który sprawi, że młodzi powiedzą: to jest moje miasto.”
Co dalej?
To z pewnością nie ostatnie spotkanie w tej sprawie.
Autorzy raportu wskazują konkretne rekomendacje:
- rozwój komunikacji miejskiej,
- tworzenie niekomercyjnych przestrzeni dla młodzieży,
- lepszą komunikację o wydarzeniach,
- realne włączanie młodych w procesy decyzyjne.
- wzmocnienie identyfikacji młodych mieszkańców z miastem
- wdrożenie mechanizmów zwiększających poczucie wpływu na to, co dzieje się w mieście
– „To diagnoza, której wcześniej nie mieliśmy” – podsumował Łukasz Górzny, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta. – „Teraz musimy wspólnie zastanowić się, co z tym zrobić.”




